Jarosław Hampel o meczu w Toruniu



Podczas rewanżowego pojedynku półfinałowego Unii Leszno w Toruniu Jarosław Hampel był najskuteczniejszym zawodnikiem swojego zespołu. W kilku biegach nie obyło się jednak bez wpadek, ale jak podkreśla lider Byków tego typu zawody są niezwykle trudne

Jarosław Hampel w pierwszym swoim biegu obejrzał plecy dwóch żużlowców Unibaxu. Z biegu na bieg było już jednak coraz lepiej.- To były bardzo ciężkie zawody. Na początku mieliśmy spore problemy, bo torunianie zaczęli rozdawać karty – podkreślił zawodnik. – Później pozbieraliśmy się ze wszystkimi problemami, aczkolwiek była taka mieszanina troszczeczkę. Wygrywaliśmy biegi 5:1 po czym przegrywaliśmy 5:1. To są takie trudne mecze i te wyniki nie są żadnym zaskoczeniem – uważa.

– Ogólnie rzecz biorąc liczy się końcowy rezultat. Przegraliśmy 49:41 i to wcale nie jest tak duża przegrana. Jesteśmy bardzo zadowoleni i cieszymy się z tego awansu, bo jakby spojrzeć na naszą drużynę z perspektywy całego sezonu i te wszystkie problemy, które nas napotkały, to ten finał jest szczytem marzeń. To stało się faktem, jesteśmy w finale i teraz będziemy walczyć dalej – mówił Jarosław Hampel. 

Wszystkim doskonale znane jest zamieszanie jakie powstało w związku z dwumeczem pomiędzy Unibaxem a Unią. W Toruniu gorąco było nie tylko na trybunach. Wrzało również w parkingu – Były jakieś drobne historie, ale tutaj nie ma co wielce komentować. Stawką tego meczu był awans do finału. Wszystkim udzialają się emocje i czasami różnie to jest odbierane. Ogólnie było dość spokojnie, także nic złego się nie działo – uważa wicemistrz świata.

Daniel Nowak