Janusz Kołodziej: Jestem zły na siebie



Faworyzowana Fogo Unia nie zawiodła i zgodnie z planem rozbiła przed własną publicznością Vitroszlif Crossfit Włókniarz Częstochowa. Kapitalnie dysponowany w ekipie leszczyńskiej był Janusz Kołodziej.

Poza wpadką na otwarcie, spotkanie przebiegało pod dyktando gospodarzy, którzy odnieśli tym samym czwarte zwycięstwo w sezonie. – Nie ma łatwych meczów i ten również do takich nie należał. Rozpoczęliśmy od przegranej w pierwszej gonitwie i każdy bardzo mocno mobilizował się na kolejne biegi, aby złapać odpowiedni rytm – przyznał zawodnik. – Plamy po Wrocławiu nie da się z pewnością tak łatwo zmazać, ale staram się jechać do przodu, nie przejmować się i wkładać jeszcze więcej pracy w to co robię na treningach – dodał w pełni świadomy.

Wychowanek tarnowskich Jaskółek może być zadowolony ze swojej postawy. Na jego konto wpadło 12 punktów w pięciu startach. – Ostatni wyścig totalnie mi nie wyszedł. Znowu jestem zły na siebie. Miałem nadzieję, iż zakończę te zawody z kompletem i będę mógł powiedzieć, że to jest właśnie to, czego od siebie oczekiwałem. Niestety tak nie jest i dalej trzeba szukać i próbować wprowadzić coś nowego – ocenia niedzielny występ. – Sprzęt mam bardzo dobry. Popełniłem po prostu kilka błędów i przywiozłem zero. Muszę na spokojnie usiąść i przeanalizować, co tam się wydarzyło – uważa.

W poniedziałek na obiekcie w Świętochłowicach, 33-latek weźmie udział w półfinale Indywidualnych Mistrzostw Polski. – Moim głównym celem jest awans. Nie jeździłem na tym torze od początku swojej kariery, a było to ładnych parę lat temu. Będę musiał wrzucić stary film i przypomnieć sobie, jak się tam jeździ – zakończył.