Janowicz: Zagrałyśmy nierówno



Dwa spotkania ligowe mają za sobą leszczyńskie koszykarki. W minioną niedzielę, xDemon Tęcza poniosła porażkę ze Ślęzą MOS Wrocław. Według Zuzanny Janowicz, na niekorzystny rezultat wpłynęło kilka czynników.

Przypomnijmy, iż w 1 kolejce, drużyna pewnie pokonała na własnym obiekcie Stal Brzeg. Początek spotkania z wrocławską Ślęzą był w wykonaniu gospodyń bardzo dobry i można było domniemać, że tęczowe odniosą drugie zwycięstwo w tym sezonie. Taki scenariusz nie miał jednak miejsca w Hali Trapez. – Trudno powiedzieć, co się konkretnie stało w połowie pierwszej kwarty. Po solidnych kilku minutach obrony przyszła niemoc. Wrocławianki od początku do końca grały tak samo, czyli naciskały nasz obwód i szybko atakowały. Popełniłyśmy zbyt wiele błędów w powrocie do obrony po naszej stracie i nie wykorzystałyśmy stuprocentowych okazji rzutowych w czwartej kwarcie – twierdzi koszykarka. – W całym tygodniu poprzedzającym mecz ze Ślęzą, ze względu na obowiązki służbowe zabrakło pierwszego trenera, część dziewczyn nie brała udziału w zajęciach przez chorobę, czy drobne urazy – tłumaczy zespół. – Zagrałyśmy nierówno. Kobiecy sport ma to do siebie, że jest nieprzewidywalny. Można by wymieniać wiele zmiennych. Tak, czy inaczej, przegrałyśmy ten mecz błędami w obronie. Szkoda tego meczu, ale teraz musimy skupić się nad kolejnymi rywalkami. Mamy nad czym pracować – dodaje Janowicz.

W niejednej wypowiedzi w mediach daje się odczuć, że głównym celem xDemon Tęczy w tegorocznych rozgrywkach jest dla awans do I ligi. Już po dwóch starciach widać, jak trudno będzie zrealizować to założenie. – Wygrana z Brzegiem to nasza pierwsza wygrana w tym sezonie. W okresie przygotowawczym wszystkie sparingi kończyłyśmy na tarczy. Było to spowodowane siłą i doświadczeniem przeciwniczek. Myślę, że wczorajszy mecz to drobne potknięcie, które nie może już nam się nigdy więcej przydarzyć – słusznie zauważa utalentowana zawodniczka. – Awans do I ligi to dłuższy temat. Po pierwsze nadarza się ku temu niepowtarzalna okazja. Bo jak nie teraz, to kiedy? Po drugie klub będzie obchodził za kilka miesięcy 40-lecie, dlatego powrót na szczebel centralny byłby miłym prezentem dla wszystkich sympatyków żeńskiej koszykówki – dywaguje. – Chcemy tego dokonać sportowo, a nie poprzez wykup dzikiej karty. To, że chcemy awansować nie oznacza, że awansujemy. To, że może awansujemy nie znaczy, że wszystko po drodze spokojnie wygramy. II liga to przede wszystkim walka z rezerwami mocniejszych zespołów, nie z amatorkami – stawia sprawę jasno 21-latka.

W niedzielnej konfrontacji z Wrocławiem, Janowicz była drugą najskuteczniejszą koszykarką leszczyńskiej ekipy, rzucając 15 punktów. Nie gorzej było w defensywie, bowiem jedna z podopiecznych Krzysztofa Zajca, popisała się także kilkoma fenomenalnymi blokami. – Dziękuję za miłe słowa, jednak prawdę mówiąc, moje dotychczasowe występy były jedynie przyzwoite. Przepracowałam solidnie okres wakacyjny i fizycznie, w porównaniu do ostatnich lat, czuję się świetnie – ocenia swoją dyspozycję Zuzanna. – Na treningach uda się zagrać z koleżankami profesorskie akcje, ale mecz to co innego. Przychodzi stres, rodzina na trybunach i pełna hala głodnych koszykówki kibiców – przyznaje uczciwie. – Przede wszystkim cieszy mnie przydatność dla zespołu w obronie. Dojrzałam do tego, by znaleźć swoje miejsce w drużynie i je zaakceptować. Rzucone punkty cieszą mnie równie mocno, jak udana zbiórka, czy blok. Mam nadzieję pomóc dziewczynom centymetrami i nie spadać na ławę za faule. Na tym chcę się w tym sezonie skupić – podkreśla.

Kolejny mecz, Leszno rozegra dopiero 15 listopada. Wtedy to drużyna wybierze się na gorący teren do Poznania, gdzie będzie walczyć o punkty z tamtejszym MUKS-em. Koszykarki mają sporo czasu na przygotowanie się do arcytrudnego boju w stolicy Wielkopolski. Nad czym będzie pracować ekipa przez najbliższe tygodnie? – Obrona, szybki atak, rzuty osobiste. Poprawa tych trzech elementów sprawi, że nasza gra będzie skuteczna i przyjemna do oglądania przez kibiców. Indywidualnie? Biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Bieganiem i zaangażowaniem można nadrobić braki w wielu innych elementach. Z porażki wyciągamy wnioski i prosimy fanów leszczyńskiej koszykówki o wyrozumiałość. Jak już wspomniałam wcześniej, kobieta zmienną jest! – zakończyła Zuzanna Janowicz.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek


PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBjerre odchodzi z Leszna
Następny artykułPechowe Koło