Janowicz: Nabieramy rutyny



W minioną sobotę, Sporting Futsal Leszno zmierzył się na wyjeździe z M40.pl Poznań. Jedną z bramek, w przegranym meczu z drużyną ze stolicy Wielkopolski, zdobył Łukasz Janowicz.

Porażka z Poznaniem była dla leszczyńskich futsalisów już piątą. Beniaminek wciąż czeka na pierwszy triumf w rozgrywkach. – Przegraliśmy kolejne spotkanie, choć bardzo zależało nam na zwycięstwie. Mieliśmy nadzieję na udane wejście w nowy rok i pierwszy komplet punktów, jednak nie udało się – powiedział Janowicz.

Przed drużyną runda rewanżowa, w której aż pięć spotkań rozegranych zostanie w Hali Trapez. Według zawodnika, pierwsze zwycięstwo jest kwestią czasu. – Po pierwszej rundzie zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy nauczyć się futsalu, wejść w prawidłowy rytm gry. Mamy bardzo fajną ekipę, w której panuje niesamowita atmosfera. Wylewamy sporo potu na treningach i wierzę, iż zaczniemy wygrywać. W końcu szczęście, tak bardzo potrzebne w sporcie, musi się do nas uśmiechnąć – stwierdził pełen wiary i optymizmu.

 
Po 7 kolejkach, Sporting Futsal zajmuje ostatnią pozycję w tabeli. Mimo słabego startu beniaminka, szansa na podreperowanie dorobku istnieje w każdym meczu. – Nasza liga jest bardzo wyrównana i zasadniczo każdy może wygrać z każdym – nie kryje leszczyński gracz. – Wciąż brakuje nam zwycięstwa, ale jesteśmy drużyną zwartą i gotową do walki. Sumiennie przygotowujemy się do meczów ligowych. Wszyscy wiemy, że musimy dawać z siebie wszystko, walcząc o najmniejszy centrymetr boiska, by osiągnąć zamierzony efekt, w postaci jak najlepszego wyniku – dodaje.
 
Pewne braki widać w zespole leszczyńskim gołym okiem. Piłka nożna, z którą styczność ma prawie każdy, jest zupełnie inną dyscypliną, niż futsal. – Wszyscy wiemy, na czym polega gra w piłkę nożną. Większość z nas ma styczność z boiskiem trawiastym. Wciąż jednak nabieramy rutyny w futsalu. Trenujemy taktykę, ustawianie się, a także zgranie. Cieszy to, że nastroje, pomimo zajmowanego przez nas ostatniego miejsca w tabeli są dobre, aż za dobre (śmiech) – uważa 22-latek.
 
W starciu z M40.pl Poznań, Janowicz po raz trzeci w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Choć na placu gry był ustawiony na wskroś defensywnie, umiał znaleźć się w polu karnym przeciwnika i zdobyć bramkę. – Moja postawa ma małe znaczenie, bowiem liczy się dobro drużyny. Osobiście jestem szczęśliwy ze zdobytych bramek, ale punktów nam od tego nie przybywa – przyznał. – Pozycja na boisku? Dla mnie nie ma takiego pojęcia. Jeżeli bronimy lub atakujemy, to zawsze razem – zakończył Janowicz.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek