Jankowski: To jest żużel, nie szachy



Bardzo długie przerwy związane z przygotowaniem, rzekomo nie nadającego się do jazdy toru, nie wybiły z rytmu drużyny Unii Leszno, która zwyciężyła z Unibaksem Toruń w pierwszym spotkaniu półfinałowym Speedway Ekstraligi. Zdziwiony zachowaniem przyjezdnych i sędziego był trener gospodarzy, Roman Jankowski.
Tak duża przewaga osiągnięta na własnym torze stawia zespół leszczyński w bardzo korzystnej sytuacji przed meczem rewanżowym w Toruniu. – Plan został zrealizowany w stu procentach. Byliśmy dobrze przygotowani do tych zawodów o czym świadczy wynik. Niepotrzebne było to wielkie "halo" odnośnie toru. Był on bardzo dobrze przygotowany i naprawdę nie wiem o co w tym wszystkim chodziło. To jest w końcu żużel, nie szachy. Tu jeżdżą mężczyźni a nie kobiety, nie ubliżając oczywiście kobietom – powiedział tuż po spotkaniu trener Unii Leszno, Roman Jankowski.

Żaden z zawodników Unii nawet na chwilę nie odpuścił gazu i walczył do ostatnich metrów w każdym z biegów. – Chciałbym podziękować całej mojej drużynie za walkę i nieustępliwość a także za cierpliwość wykazaną w tym spotkaniu. Szczególne słowa uznania dla Damiana Balińskiego, który pojechał pięknie po tak długiej przerwie i udowodnił, że jest zawodnikiem z klasą, dał z siebie sto dziesięć procent możliwości. Oby tak dalej – stwierdził popularny Jankes.

W tym układzie trzydzieści siedem punktów wystarczy leszczynianiom, by awansować do finału. Celem numer jeden jest jednak zwycięstwo nad toruńskimi Aniołami. – Do Torunia jedziemy powalczyć o zwycięstwo – zapewnia szkoleniowiec Byków. – Na naszym torze wywalczyliśmy sporą zaliczkę, ale jest to sport i wszystko może się wydarzyć – słusznie zauważa.

Łukasz Kaczmarek