Jak Feniks z popiołów. Lider odprawiony z kwitkiem



Szczypiorniści po raz kolejny udowodnili, że są w stanie rywalizować i wygrywać z czołówką. Podrażniony porażką z ostatnim zespołem tabeli Real Astromal Leszno, pokonał przed własną publicznością Stal Gorzów 27:25.

Praktycznie cały mecz był bardzo wyrównany, a wynik był remisowy lub też oscylował na granicy remisu. Początkowo więcej do powiedzenia mieli goście, którzy po kilku udanych akcjach w defensywie i ofensywie objęli przodownictwo 3:1. Nasza drużyna jednak bardzo szybko się podniosła. W 9 minucie po rzucie ze skrzydła Michała Frieske było remisowo po 5. Później prowadzenie przechodziło z jednej na drugą stronę. Co ciekawe, gospodarze pomimo sporej ilości wykluczeń w pierwszej połowie, potrafili grać równorzędnie. Kiedy w 27 minucie jest jest 13:11 dla gorzowian, wydaje się, że to właśnie oni zejdą do szatni z korzystniejszym rezultatem. W końcowych fragmentach, leszczynianie popisują się skutecznością i do przerwy notowany był remis 13:13.

Drugą odsłonę nasza ekipa rozpoczęła z animuszem. W 37 minucie po bramkach
Wojciecha Ledera Michała Przekwasa, zrobiło się 17:15. Chwilę potem było po 17 za sprawą szalejącego w szeregach Stali, Adriana Turkowskiego. Do 53 minuty wynik był wciąż na styku i trudno było przewidzieć, kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Przez moment pachniało nawet siódemkami. Punktem zwrotnym okazała się 57 minuta. Przy stanie 24:24 rzut karny obronił Jakub Skorupiński, a następnie zanotował jeszcze dwie udane interwencje. Swoją postawą leszczyński bramkarz poderwał kolegów do ataku. Te były niezwykle udane i dały podopiecznym Macieja Wieruckiego bardzo cenne trzy punkty. Ostatecznie, Real Astromal zwyciężył Stal Gorzów 27:25.

Bramki dla Realu Astromal zdobywali: Przekwas, Krystkowiak, Giernas, Leder i Frieske po 4, Raczkowiak 3 oraz Szkudelski i Misiaczyk po 2. Najwięcej trafień dla Stali zaliczył Turkowski, 7.