Jąder: Każdy ma kiedyś słabszy dzień



64. Memoriał Alfreda Smoczyka może okazać się kluczowy w kontekście wyboru, przez sztab szkoleniowy Fogo Unii Leszno, składu na niedzielny mecz ligowy z drużyną z Częstochowy.

Walczący o niego Damian Baliński miał okazję do zrehabilitowania się za ostatnie słabsze występy na Smoku. Zajmując drugie miejsce w półfinale Złotego Kasku w Rawiczu, wydawało już się, że "Bally" powrócił na odpowiednie tory. Tak się jednak nie stało, gdyż w sobotnim turnieju, 36-latek zdobył zaledwie 4 punkty. – Podobał mi się tylko ostatni wyścig Damiana. Pozmieniał coś w motocyklu i było lepiej. Ogólnie jednak ma on problem z rozszyfrowaniem tego, co powinno być na dany tor i jakie zastosować ustawienia – mówi menadżer Byków, Paweł Jąder.

Jąder zdaje sobie jednak sprawę, że mający obecnie problemy sprzętowe Baliński, w każdej chwili może zacząć jeździć na wysokim poziomie. – Wielką zmianę można nawet dokonać z dnia na dzień. Nie potrzeba wcale do tego tygodni. Wystarczy, że ktoś będzie miał jakiś pomysł, przetestuje go i może stać się piekielnie szybki. Jego postawa nagle zmieni się o 180 stopni. Takie rzeczy się już zdarzały – zaznacza.

Z niemałymi problemami zmagał się także młodzieżowiec Fogo Unii, Tobiasz Musielak, który zajął w końcowej klasyfikacji 15. miejsce. O jego postawę menadżer zespołu jest jednak spokojny. – Słabszy dzień może mieć każdy. Być może nie wszystko było do końca dopracowane. Tobiasz jest jednak doświadczonym zawodnikiem i myślę, że sobie z tym poradzi.

Do inauguracyjnego pojedynku ligowego zostało już zaledwie sześć dni. Jest to ostatnia okazja na sprawdzenie sprzętu, stąd Byki mają w planach jeszcze jeden kontrolny mecz. Z kim on się odbędzie oraz w jakim zestawieniu pojadą biało-niebiescy dowiemy się w najbliższych godzinach. – Będziemy ustawiali skład we wtorek, więc zobaczymy jak to wyjdzie – informuje. – Jeżeli dojdzie do skutku sparingowy mecz przed ligą, wystawimy w nim tych zawodników, którzy pojadą w niedzielnym spotkaniu z Włókniarzem Częstochowa – dodaje.

W ostatnim czasie dużo mówiło się o falach, które powstawały na nawierzchni Stadionu Alfreda Smoczyka. Jąder informuje, że ze strony sztabu zostały poczynione kroki, by je wyeliminować. – Pracowaliśmy nad torem i widać dziś było, że wygladął lepiej. Mam nadzieję, że fal, na które skarżyli się zawodnicy, już nie będzie – kończy.

Piotr Walkowiak