J. Wierucki: Źle weszliśmy w mecz



W pierwszym spotkaniu rundy rewanżowej, Real Astromal Leszno przegrał u siebie z Meblami Wójcik Elbląg. Najskuteczniejszym zawodnikiem wśród gospodarzy był Jakub Wierucki.

Nie był to najlepszy występ w wykonaniu leszczyńskich szczypiornistów. Porażka sprawiła, że leszczynianie spadli z czwatej na piątą pozycję w tabeli. – Oczywiście, że nie tak wyobrażaliśmy sobie start rundy rewanżowej. Kiedy wychodzimy na boisko liczy się tylko i wyłącznie zwycięstwo, jednak nie zawsze się wygrywa – skomentował Wierucki. – Nigdy nie mówiliśmy o awansie, ponieważ wiemy na co nas stać i w jakim jesteśmy w tym momencie miejscu. Będziemy walczyć o każdy punkt, czy to u siebie, czy to na wyjeździe – dodał przekonany o możliwościach swojego teamu.
 
Już sam początek nie wróżył nic dobrego. Miejscowi, po kilku nieudanych akcjach, zmuszeni byli do odrabiania strat. Mimo usilnych starań, nie udało się osiągnąć korzystnego rezultatu. – Trudno wytłumaczyć, co się stało. Musimy to chyba wpisać w normalną kolej rzeczy. Mam tu na myśli kontuzje, które nas trapią w każdym kolejnym sezonie. Kiedy już się "dotrzemy", jakiś zawodnik nam wypada – podejrzewa. – Bardzo źle weszliśmy w ten mecz. Rywal odskoczył nam na samym początku. Elbląg jest na tyle doświadczony i obyty na ligowych parkietach, że nie pozwolił się dogonić. Mieli dłuższą ławkę rezerwowych i mogli rotować składem, z kolei nasz trener miał ograniczone pole manewru. Ponadto kilku naszych chłopaków zmagało się z grypą. Podjęliśmy jednak rękawice i walczyliśmy, jak równy z równym – uważa skrzydłowy.
 
Młodszy z braci Wieruckich był jedną z najbardziej wyróżniających się postaci w talii Ryszarda Kmiecika, co udokumentował sześcioma trafieniami. – W sporcie nie ma miejsca na indywidualne wyróżnienia, czy pochwały. Pracuję na dobro całego zespołu. W sobotę ja miałem lepszy dzień, ale za tydzień wcale tak być nie musi. Ze względu na pracę zawodową, nie zawsze uczestniczę we wszystkich treningach. Gdy jednak trenuję, to daję z siebie sto procent – zaznacza charyzmatyczny piłkarz ręczny.
 
W najbliższą sobotę, Real Astromal ponownie zagra na własnym parkiecie. Tym razem do hali Trzynastka zawita niżej notowany Mueller MKS Grudziądz. – Do każdego przeciwnika trzeba podejść w pełni skupionym, bo czasami można się na tym przejechać. Mamy sporo czasu na poprawienie błędów i wyciągnięcie wniosków. Gramy przede wszystkim dla kibiców i to im dedykujemy zwycięstwa. Bardzo dziękujemy za liczne wsparcie i gorący doping z ich strony – zakończył.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek