J. Wierucki: Za bardzo chcieliśmy



W sobotnim spotkaniu I ligi piłkarzy ręcznych, Meble Wójcik Elbląg pokonał w Hali Trzynastka Real Astromal Leszno. Zawiedziony porażką zespołu gospodarzy był Jakub Wierucki.

Pierwsze starcie rewanżowe nie ułożyło się po myśli leszczynian, którzy przegrali z Elblągiem 30:36. – Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, może aż za bardzo, co się na nas zemściło. Wyszliśmy na parkiet niezwykle spięci, natomiast przeciwnik wykorzystywał każdą nadarzającą się okazję do zdobycia bramki. Staraliśmy się odrobić straty, ale niestety nie udało się – powiedział na gorąco po spotkaniu Jakub Wierucki.

W przerwie w rozgrywkach I ligi, leszczyńscy szczypiorniści rozegrali zaledwie jeden turniej towarzyski. Brak meczowego ogrania nie był jednak powodem porażki Realu Astromal Leszno. – Ilość rozegranych sparingów nie miała wpływu na wynik w meczu z Elblągiem. Dużo biegamy na treningach, mamy gry wewnątrzklubowe i czuliśmy głód gry. Czasami brakowało nam pomysłu na rozwiązanie akcji, a gdy dochodziliśmy do pozycji rzutowych, często lepszy okazywał się bramkarz gości. Jak już wspomniałem, za bardzo chcieliśmy i przyniosło to całkiem odwrotny efekt – wyjaśnia skrzydłowy.

Podopieczni Ryszarda Kmiecika nie znaleźli recepty na pokonanie wyżej notowanego rywala. Choć druga połowa była o niebo lepsza, gospodarzom nie udało się w żaden sposób zagrozić Elblągowi. – Mecz od samego początku nie układał się po naszej myśli. Przeciwnik odskoczył nam na kilka bramek. Staraliśmy się gonić wynik, ale obrona nie była w naszym wykonaniu najlepsza, czym nie ułatwialiśmy życia naszym bramkarzom. W następnym spotkaniu musimy zacząć szczelniej bronić i celniej rzucać, by dwa punkty zostały w Lesznie – tłumaczy zawodnik.

Kolejna ligowa batalia w najbliższą środę. Real Astromal podejmie na własnym terenie najsłabszy zespół ligi, GSPR Gorzów Wielkopolski. – Potrzebujemy dwóch punktów w meczu z Gorzowem, jak tlenu do życia, ponieważ sytuacja w tabeli robi się nieciekawa. Chcemy zaprezentować się najlepiej, jak tylko umiemy. Zostawiamy na placu gry sporo zdrowia, by uszczęśliwić leszczyńską publiczność – przyznaje młodszy z braci Wieruckich. – Ze swojej strony chciałbym podziękować kibicom, którzy tak licznie gromadzą się na naszych spotkaniach w Hali Trzynastka i dopingują nam. Obiecuję, że jeszcze w niejednym starciu, damy wam powody do radości – dodaje pełen optymizmu piłkarz.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek