J. Przymus: Nie ma znaczenia, kto trafia



GI Malepszy Futsal Leszno pokonało UKS CityZen Poznań 3:0. Było to pierwsze zwycięstwo naszej drużyny w tym sezonie. Jedną z bramek zdobył Jakub Przymus.

Gospodarze zagrali bardzo uważnie w defensywie, dzięki czemu zachowali czyste konto. Dołożyli również trzy trafienia i odnieśli zasłużony triumf. – Ten mecz był dla nas bardzo ważny. Chcieliśmy wygrać dla siebie i dla naszych kibiców, których jest coraz więcej. Zadania, jakie mieliśmy wykonać, w większości zostały zrealizowane. Goście starali się zgubić naszą obronę, ale na szczęście dzięki skupieniu całej drużyny, trzy punkty zostały w Lesznie – powiedział Przymus.
 
Pomimo porażki, ostatnia ekipa ligowej tabeli, w której wystąpili sami nastolatkowie, nie ma powodów do wstydu. Momentami rywal prezentował nieprzeciętne umiejętności futsalowe. – Oczywiście, to młody zespół, wybiegany i grający szybko piłką. Podeszli do tego starcia z dużym zaangażowaniem. Na samym początku skupiliśmy się na defensywie, by nie stracić żadnego gola. Przez większość spotkania byliśmy nastawieni na kontratak, co dało nam cenne zwycięstwo – tłumaczy utalentowany zawodnik.
 
21-latek, strzelający jak na zawołanie w ubiegłorocznych rozgrywkach, dopiero w minioną niedzielę odblokował się i po raz pierwszy pokonał bramkarza rywali. – Nie ma znaczenia, kto trafia do siatki. Jestem pewien, że każdy z nas chce wygrywać i to jest najważniejsze dla wszystkich. W zeszłym sezonie udało mi się zdobyć kilka bramek i nie jest powiedziane, że w tym coś jeszcze nie wpadnie. Liczy się jednak miejsce w tabeli. Musimy zdobywać punkty, a z meczu na mecz będzie coraz lepiej – uważa były gracz Zagłębia Lubin i Polonii 1912 Leszno. – Nie ukrywam, że jak wygrywamy, a do tego ja sam rozegram dobre spotkanie, to cieszy mnie to podwójnie. Powtarzam jednak, iż jesteśmy drużyną. Zwyciężamy razem, a nie pojedynczo – dodaje.
 
Przed nami przerwa świąteczna. Do kolejnej potyczki z udziałem biało-czerwonych dojdzie już w nowym roku. 2 stycznia do Leszna zawitają rezerwy ekstraklasowego Red Dragons Pniewy. – Mecz, jak każdy inny. Potrafiliśmy zremisować z wiceliderem z Piły. Przy odrobinie większej ilości szczęścia mogliśmy nawet wygrać. Według mnie, konsekwentną grą możemy osiągnąć wszystko. Na pewno damy z siebie sto procent – zakończył pełen wiary i optymizmu.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek