J. Przymus: Byliśmy lepszą drużyną



Fatalna seria porażek GI Malepszy Futsal dobiegła końca. Leszczynianie przełamali się, odnosząc wyjazdowe zwycięstwo nad Red Dragons II. Strzelanie w Pniewach rozpoczął Jakub Przymus.

Zawodnik przyjezdnych jako pierwszy dał sygnał do natarcia, wpisując się na listę strzelców w 14 minucie. Dzięki świetnej postawie całego zespołu, wróciliśmy do domu z tarczą. – Myślę, że każdy triumf buduje i daje wiarę w nasze możliwości. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej – uważa. – Jechaliśmy do Pniew osłabieni, ale naszym celem zawsze jest zdobycie trzech punktów, niezależnie od tego, jakim składem dysponuje przeciwnik. Poprzez zaangażowanie i podejście zgarnęliśmy pełną pulę – przekonuje futsalista.
 
Pomimo węższej ławki, nasz team prezentował się o wiele lepiej na tle rywala. Według starszego z braci Przymusów, 5:0 to najniższy wymiar kary. – Wszystko siedzi w głowach. Pokazaliśmy, że nawet w sześciu można wygrać. Byliśmy lepszą drużyną na placu, o czym świadczy wynik. Ważne było to, by szybko zdobyć bramkę, póki mieliśmy sporo sił i to się udało. Zagraliśmy mądrze zarówno w obronie, jak i w ataku. Pomimo zwycięstwa, pozostał lekki niedosyt, bo rezultat powinien być wyższy – ocenia na chłodno.
 
Na tę chwilę, biało-czerwoni zajmują szóste miejsce w tabeli. Cel minimum, czyli piąta pozycja, jest jeszcze całkiem realny. Trzeba jednak koniecznie ograć u siebie niżej notowany Mundial Żary. – Możliwe jest dosłownie wszystko. Nie myślimy o końcowej tabeli. Dla nas priorytetem jest kolejne spotkanie. Chcemy wygrać ostatni mecz domowy tego sezonu zarówno dla siebie samych, jak i kibiców, tworząc przy tym wspaniałe widowisko. Ma to być dowodem na to, że zasługujemy na stanowczo wyższe miejsce w przyszłym sezonie – mówi nakręcony.
 
Choć jesteśmy dopiero na finiszu rozgrywek, to działacze już myślą o kolejnym sezonie. Czy Jakub ponownie przywdzieje barwy leszczyńskiego klubu? – Oczywiście, chciałbym zostać, ale oprócz gry, także studiuje. By się kształcić, trzeba iść dalej. Póki co, nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość. Na pewno odbędę rozmowy z trenerami i prezesem. Co ze mną będzie, to się jeszcze okaże – tłumaczy. – Na dzień dzisiejszy jestem w ekipie i mam nadzieję, iż wspólnie z nią rozpocznę przygotowania do następnych rozgrywek. Zrobiliśmy duży krok w przód i podnieśliśmy swoje umiejętności. Wierzę, że z roku na rok Leszno będzie coraz mocniejszym ośrodkiem futsalowym, a fani z chęcią będą przychodzić na nasze mecze – kończy.