Hubert Szkudelski: Razem przezwyciężyliśmy słabość



Nieco lepsze nastroje po ostatnim spotkaniu panują w obozie Realu Astromalu. Zwycięstwo nad MKS Wieluń pozwoliło leszczynianom złapać drugi oddech.

Nasz zespół przystępował do sobotniej potyczki z przysłowiowym nożem na gardle. Ewentualna porażka sprawiłaby, że strata do pozycji gwarantującej ligowy byt byłaby jeszcze większa. – To już trzeci mecz, w którym widać, że każdy poszedłby za sobą w ogień. Zarówno zawodnicy, jak i sztab oraz kibice. Ci ostatni, mimo słabego sezonu w naszym wykonaniu licznie przybywają na Trzynastkę i dają nam niesamowite wsparcie z trybun. Myślę, że właśnie utrzymanie koncentracji i mobilizacji może okazać się kluczowe dla ostatecznych rozstrzygnięć – mówi Hubert Szkudelski.

Wydawało się, że po świetnej końcówce pierwszej połowy oraz znakomitym wejściu w drugą, wygrana będzie formalnością. Tymczasem przeciwnik przebudził się, odwrócił losy meczu i zrobiło się gorąco. – Rywal zmienił system obrony, a my potrzebowaliśmy chwili, żeby się do niego przystosować. Na szczęście tym razem przezwyciężyliśmy słabość i pozbieraliśmy się w sobie, dzięki czemu mogliśmy świętować zdobycie trzech punktów – oznajmił rozgrywający.

Skuteczna gra na samym finiszu doświadczonego zawodnika miała kolosalne znaczenie jeśli chodzi o rezultat. – Można powiedzieć, że nasze problemy sportowe i organizacyjne dały mi ogromną motywację do tego, aby dawać z siebie maksa dla drużyny – stwierdził H. Szkudelski. – Szczerze wolałbym żebyśmy byli kojarzeni jako ekipa, która początkowo zebrała się z dwóch osiedli sąsiadujących z halą, z awansu do I ligi, czy drugiego miejsca w ubiegłorocznych rozgrywkach, aniżeli z tego, że spadliśmy do II ligi – dodał.

14 kolejka należała do team’ów z dołu tabeli. Oprócz Realu Astromalu triumfowały m.in. Anilana Łódź, Olimpia Medex Piekary Śląskie i AZS UZ Zielona Góra. – Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, aby patrzeć na wyniki innych. Uważam, że nadal mamy wszystko w swoich głowach, rękach i nogach. To od nas zależy, gdzie się znajdziemy na koniec sezonu – uważa szczypiornista.

W sobotę podopiecznych Macieja Wieruckiego czeka niemniej istotne starcie wyjazdowe z zamykającym tabelę Borem Oborniki Śląskie. – Łatwych meczów w piłce ręcznej nigdy nie było. W naszej sytuacji żaden z nich to nie będzie luzik. Wiadomo, że powrót doświadczonych Fryty i Micha pomoże nam, a trenerowi da szansę do większej rotacji – zakończył H. Szkudelski.