Horror bez happy end’u



Spisywani na straty tenisiści stołowi Wametu Dąbcze o mały włos nie sprawili w niedzielę największej niespodzianki sezonu.

Podleszczyńska ekipa w najciekawszym spotkaniu kolejki toczyła niezwykle wyrównany i zacięty bój z murowanym faworytem do awansu do 2. ligi – Górnikiem Kłodawa. Ostatecznie to jednak goście wyjechali z Dąbcza z korzystnym rezultatem, ale równie dobrze to miejscowi mogli zwyciężyć w tym starciu.

Zanim jednak doszło do konfrontacji Wametu Dąbcze z Górnikiem Kłodawa, to najpierw drużyna z gminy Rydzyna zmierzyła się ze Smeczem Konin. Początek spotkania dość nieoczekiwanie lepiej rozpoczął się dla przyjezdnych, którzy objęli prowadzenie 2:0. Gospodarze szybko jednak wrócili na właściwe tory i wygrywając kolejne siedem partii zapewnili sobie trzecie zwycięstwo w sezonie. Końcowy wynik to 7:3 dla Wametu, a punkty dla miejscowych zdobywali: Krzysztof Stolaś 2,5, Mieszko Przybył, Mateusz Przybył i Krzysztof Mrozek po 1,5.

 
Zdecydowanie bardziej zacięty przebieg miał drugi niedzielny mecz. Naszpikowany dobrymi zawodnikami zespół z Kłodawy przyjechał do Dąbcza jako murowany faworyt, jednak musiał się sporo "namęczyć", aby wyjechać z podleszczyńskiej miejscowości z kompletem punktów. Goście co prawda od samego początku prowadzili, jednak gospodarze cały czas deptali im po piętach. Przełomowa dla losów spotkania okazała się środkowa część meczu, w której miejscowi nie wykorzystali swoich szans. Najpierw para Mieszko Przybył/Krzysztof Stolaś prowadziła z Tomaszem Pinkowskim i Jarosławem Sobańskim 2:0 w grze podwójnej, by ostatecznie ulec rywalom 2:3. Następnie Mateusz Przybył nie wykorzystał dwóch piłek meczowych w piątym secie w konfrontacji z Jarosławem Sobańskim. Ostatecznie całe spotkanie minimalnie wygrali reprezentanci Górnika Kłodawa 6:4. 
 
– Przed meczem taki wynik bralibyśmy w ciemno. Teraz na pewno jest spory niedosyt, bo mogliśmy to spotkanie nawet wygrać. Mimo wszystko, był to jeden z naszych najlepszych meczów w ostatnich latach. Dziękujemy kibicom za fantastyczny doping i wsparcie. Myślę, że tym spotkaniem daliśmy jasny sygnał, że również w tym sezonie będzie liczyć się w walce o najwyższe cele – mówi Mateusz Przybył, kapitan Wametu Dąbcze.
 
Teraz tenisistów stołowych czeka ponad miesięczna przerwa w rozgrywkach ligowych. Kolejne spotkania Wamet Dąbcze rozegra 23. listopada we własnej hali. Przeciwnikami czwartej drużyny Pucharu Polski edycji Wielkopolskiej z ubiegłego sezonu będą wówczas Żaki Taczanów i Doliwa Rozdrażew.
 
Wamet Dąbcze – Smecz Konin 7:3
Mieszko Przybył – Andrzej Szurgot 2:3 (12:14, 11:7, 5:11, 11:7, 6:11)
Krzysztof Mrozek – Dawid Mikuła 3:1 (12:10, 7:11, 11:9, 11:8)
Mieszko Przybył – Dawid Mikuła 3:2 (3:11, 12:14, 11:4, 11:7, 11:7)
Krzysztof Mrozek – Andrzej Szurgot 0:3 (7:11, 6:11, 9:11)
Mateusz Przybył – Piotr Gołębski 1:3 (13:11, 9:11, 12:14, 9:11)
Krzysztof Stolaś – Jacek Flaszyński 3:2 (11:6, 8:11, 11:9, 9:11, 11:7)
Mateusz Przybył – Jacek Flaszyński 3:1 (14:12, 7:11, 11:5, 11:9)
Krzysztof Stolaś – Piotr Gołębski 3:1 (11:9, 8:11, 11:8, 11:5)
Mat. Przybył/Mrozek – Szurgot/Flaszyński 3:0 (11:7, 11:6, 11:5)
Mie. Przybył/Stolaś – Gołębski/Mikuła 3:0 (11:9, 11:8, 11:9)
 
Wamet Dąbcze – Górnik Kłodawa 4:6
Mateusz Przybył – Tomasz Pinkowski 0:3 (14:16, 10:12, 5:11)
Krzysztof Stolaś – Jarosław Sobański 0:3 (8:11, 8:11, 10:12)
Mateusz Przybył – Jarosław Sobański 2:3 (3:11, 10:12, 11:6, 11:9, 11:13)
Krzysztof Stolaś – Tomasz Pinkowski 1:3 (4:11, 10:12, 11:9, 5:11)
Mieszko Przybył – Adam Rybacki 3:1 (11:9, 13:15, 11:6, 11:9)
Krzysztof Mrozek – Robert Iwulski 2:3 (7:11, 6:11, 11:8, 11:3, 5:11)
Mieszko Przybył – Robert Iwulski 3:1 (11:9, 11:9, 8:11, 11:7)
Krzysztof Mrozek – Tomasz Wrzesiński 3:1 (11:9, 11:7, 7:11, 11:5)
Mat. Przybył/Mrozek – Wrzesiński/Rybacki 3:2 (12:14, 11:1, 13:11, 9:11, 11:9)
Mie. Przybył/Stolaś – Sobański/Pińkowski 2:3 (12:10, 12:10, 5:11, 4:11, 7:11)