Grzegorz Zengota: Każdemu zależało



W bólach i trudach rodził się drugi triumf wyjazdowy Fogo Unii w tym sezonie. Po heroicznym boju, leszczynianie pokonali w Rybniku tamtejszy ROW 46:44. Zadowolony z takiego obrotu spraw był Grzegorz Zengota.

Początek zawodów nie zwiastował niczego dobrego. Po pierwszej serii, nasza drużyna przegrywała już 8:16. Mimo dużej straty, Byki wróciły do gry, a w samej końcówce odwróciły losy spotkania. – Samo szczęście to za mało. Czasami temu szczęściu trzeba pomóc. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, aby zgarnąć pełną pulę. Bardzo jej potrzebowaliśmy. Mieliśmy bowiem w pamięci utratę punktów z Wrocławiem i chcieliśmy je odzyskać. Każdemu niesamowicie zależało na zwycięstwie. Cieszymy się, że udało się nam je odnieść. Uśmiechnięci wracamy do domu – powiedział popularny Zengi.

Przez cały mecz, w obozie gości trwały narady, mające na celu znalezienie recepty i dobranie jak najlepszych przełożeń na rybnicki owal. – Spotykaliśmy się na przerwach i rozmawialiśmy, jak odpowiednio odczytywać warunki torowe. Współpracowaliśmy i wymienialiśmy między sobą uwagi. Zwykły okrzyk, czy przybicie piątki z kolegą z zespołu dawało dodatkowej motywacji. Team spirit okazał się kluczem do sukcesu – przyznał.

28-latek potwierdził swoją wysoką formę. Ponownie był jedną z najjaśniejszych postaci w talii Piotra Barona. Tym razem zawodnik zdobył 10 oczek w pięciu odsłonach. – Miałem dosyć długą przerwę po dziewiątej gonitwie, która trochę wybiła mnie z rytmu. W kolejnym wyścigu przespałem nieco start. Wydawało mi się, że jest dobrze. Obserwowałem co się dzieje i nie próbowałem zbyt wiele zmieniać. Okazało się to błędem. Na bieg nominowany poszła szybka korekta w sprzęcie. Dało to efekt w postaci podwójnej wygranej z Piotrem Pawlickim – zakończył.