Emocje do samego końca



Świadkami kolejnego bardzo emocjonującego meczu byli kibice, którzy przybyli w sobotę do hali Trzynastka. Real Astromal, po zaciętym boju, wygrał z Nielbą Wągrowiec 27:25.

Ci, którzy przybyli na obiekt przy ulicy Rejtana, z pewnością nie mają czego żałować. Nasz zespół pokazał wielką wolę walki i charakter, co zaowocowało zwycięstwem.

Spotkanie to nie miało faworyta. Forma zarówno jednych, jak i drugich, jest w tym sezonie tak chwiejna, że trudno cokolwiek rokować. Choć w teorii, więcej punktów mieli na swoim koncie goście, to w praktyce zdarzyć się mogło niemal wszystko. Już sam początek zdawał się potwierdzać tę tezę. Obie drużyny prezentowały zbliżony poziom piłkarski. Żadna z nich nie potrafiła sobie wypracować większej przewagi, niż dwie bramki. Do przerwy różnica była znikoma, bowiem przyjezdni byli z przodu, ale zaledwie 9:8. Nie była to też jakaś spektakularna odsłona. Ekipy miały spory problem z finalizowaniem akcji.

Druga połowa zrekompensowała za to w pełni niespełnione oczekiwania publiczności. Jako pierwsi, tempo podkręcili wągrowczanie. Dzięki kilku skutecznym atakom, powiększyli przewagę do czterech bramek. Gospodarze, którym na starcie brakowało pomysłu, obudzili się dopiero po czasie. Machina wreszcie zaczęła funkcjonować tak, jak powinna. Defensywa napędzała ofensywę i odwrotnie, co przekuło się na wynik, bo po 45 minutach mieliśmy remis po 18, a po chwili prowadzenie 21:20 objęli miejscowi. Jak się później okazało, dowieźli je do końcowej syreny, ale nerwów było co niemiara. Podopieczni Bartosza Świerada, cały czas trzymali kontakt. Mimo tego, nie zdołali wywieźć z Leszna korzystnego dla siebie rezultatu. Ten, celnym rzutem z siedmiu metrów, ustalił jeden z cichych bohaterów w talii Macieja Wieruckiego, Krzysztof Meissner.

Bramki dla Realu Astromal Leszno zdobywali: Przekwas 8, Giernas i Meissner po 5, Łuczak 4, Krystkowiak i Leder po 2 oraz Bartłomiejczyk 1. Najwięcej trafień dla Nielby Wągrowiec zaliczyli Gąsiorek i Świerad po 6.

Łukasz Kaczmarek