Emil Sayfutdinov: To były dobre zawody dla mnie i drużyny



Formą, podczas potyczki 1 kolejki PGE Ekstraligi, błysnął Emil Sayfutdinov. Niezwykle skuteczny zawodnik poprowadził Fogo Unię Leszno do zwycięstwa nad Betard Spartą Wrocław.

Rosjanin zgromadził na swoje konto 13 oczek plus bonus w pięciu startach. Tylko raz, w wyścigu piętnastym, musiał uznać wyższość rywala. Szybszy okazał się być Tai Woffinden. Czy to już ta dyspozycja, jakiej oczekuje od siebie sam zawodnik? – Zawsze można pewne elementy poprawić. Idealny występ to chyba też nie był. Każdy może popełnić błąd, ale by ich było jak najmniej, trzeba nad nimi pracować i je eliminować. Muszę przyznać, że to były dobre zawody zarówno dla mnie, jak i dla drużyny. Pasowała mi ta nawierzchnia. Cieszę się, że wygraliśmy, czym sprawiliśmy radość naszej publiczności – mówił tuż po meczu wyraźnie zadowolony swoją postawą E. Sayfutdinov.

Otwarcie spotkania było piorunujące w wykonaniu Byków. Po trzech biegach prowadziły już 14:4. W końcówce goście przebudzili się i zaczęli wygrywać, niwelując 18 punktów straty do 10. – Wydaje mi się, że za bardzo uderzyliśmy na początku. Rywal siłą rzeczy musiał się pozbierać. W końcu znalazł odpowiednie przełożenia i rzeczywiście trudno było ich dogonić. Na tym właśnie polega żużel. Nie możesz ani na moment się zatrzymać. Przez cały czas musisz pilnować ustawień i wprowadzać korekty względem toru, który się zmienia. Wynik nie jest jednak zły – podsumował.

18 maja w Warszawie rozegrana zostanie pierwsza runda cyklu Grand Prix. Z jakimi nadziejami do rywalizacji o tytuł IMŚ podchodzi 29-latek? – Dla mnie osobiście każdy start jest odrębnym wyzwaniem. Nieważne, czy to turniej indywidualny, czy mecz ligowy. Na każdą imprezę podchodzę tak samo skoncentrowany z chęcią wygrywania. Wierzę mocno, że wszystko ułoży się po mojej myśli i po sezonie będę mógł powiedzieć, że jestem z siebie zadowolony – przyznał.

W najbliższą niedzielę, Fogo Unia zmierzy się na MotoArenie z Get Well Toruń. O podreperowanie dorobku wcale nie musi być łatwo. – Jedyne co może być łatwe, to dojazd z Bydgoszczy do Torunia, bo mam blisko (śmiech) – odpowiada żartobliwie żużlowiec. – Tak na poważnie, czeka nas trudny bój. Torunianie przegrali pierwsze spotkanie i będą chcieli zwyciężyć u siebie. Dla nas to będzie z kolei pierwszy wyjazd, z którego chcemy oczywiście wyjść zwycięsko. Zapowiada się ciekawe starcie. Oby zakończyło się dla nas szczęśliwie – zakończył E. Sayfutdinov.