Druga porażka Polonii



W przed momentem zakończonym spotkaniu 2. kolejki III ligi, piłkarze Polonii 1912 Leszno ulegli na własnym boisku Piastowi Kobylin 0:1.
Spotkanie przy ulicy Strzeleckiej zaczęło się dla zawodników Polonii w najgorszy z możliwych sposobów. Już w 5. minucie gry goście z Kobylina wykorzystali nieporadność obrony miejscowych i wyszli na prowadzenie 1:0. Bramkę dla gości zdobył Jacek Biernat, który dobił futbolówkę, odbitą prędzej od słupka. Po stracie bramki do głosu doszli leszczynianie, ale zarówno strzał Hohlova, jak i uderzenie z dystansu Olejniczaka, były nieskuteczne. W drugiej połowie żadna z drużyn nie wypracowała sobie zdecydowanej przewagi. Na uwagę zasługiwała jedynie kolejna akcja Hohlova z 75. minuty. Niestety lekki strzał Łotysza bez trudu wyłapał bramkarz przyjezdnych, Dominik Sadowski. Zmiany przeprowadzone przez trenera Aleksieja Tiereszczenkę okazały się nietrafione i Poloniści ponieśli drugą porażkę w tym sezonie.

O krótkie podsumowanie meczu pokusił się szkoleniowiec Polonii. – Zabrakło koncentracji w pierwszych minutach. Złe krycie po rzucie rożnym i bramka. Później gra już się nie układała po naszej myśli. Po za tym nie było też dokładnego rozegrania, traciliśmy piłki nawet w sytuacjach, kiedy nie byliśmy atakowani. Wiedzieliśmy, że Piast będzie grał długą piłkę, niczego wielkiego nie pokazali, to my próbowaliśmy rozgrywać, ale niewiele z tego wychodziło. Nie graliśmy tak, jak na treningach, czy sparingach, Znowu dał o sobie znać stres. Spodziewałem się po chłopakach trochę lepszej postawy. Trzeba trenować i pracować, cały czas liczę na ten zespół. W tygodniu naprawdę dobrze wyglądają. Szybkościowo, wydolnościowo jest wszystko ok. Niestety w meczu robią im się sztywne nogi, następuje blokada psychiczna – powiedział Tiereszczenko.

Łukasz Kaczmarek