Dramat leszczynian w Polkowicach



Jak to możliwe? – chciałoby się zapytać po takim spotkaniu. GI Malepszy Futsal Leszno w konfrontacji z Górnikiem Polkowice zdecydowanie przeważał, wręcz bombardował bramkę rywali, a mimo tego znowu nie sięgnął po komplet punktów.

To był pojedynek aktualnie dwóch ostatnich w tabeli drużyn Statscore Futsal Ekstraklasy. O ile w przypadku beniaminka brak punktów zaskoczeniem nie jest, o tyle jedno oczko w wykonaniu leszczynian już tak. Wszak piąty w ubiegłym sezonie GI Malepszy Futsal Leszno przed startem bieżącej kampanii stawiał sobie dużo ambitniejsze cele.

Pierwsza połowa to absolutna dominacja gości. Leszczynianie wynik otworzyli już w 16. sekundzie spotkania! Po rzucie rożnym potężnie huknął Dominik Solecki, dla którego był to pierwszy gol w barwach nowej drużyny. Pięć minut później było już 2:0 dla Leszna. Autorem bramki tym razem był Hubert Olszak. Potem świetną akcją popisał się Douglas, który zamarkował strzał prawą nogą, używając jednak lewej i mieliśmy 3:0. Gospodarze bardzo rzadko gościli pod bramką Noela Charriera. Gdy już jednak tam byli, okazywali się niezwykle skuteczni. W 7. minucie rzut karny na gola zamienił Marcel Wolan. W 12. ponownie po stałym fragmencie dla Leszna trafił Dominik Solecki, a wynik pierwszej połowy na 2:4 ustalił, po koronkowej akcji Dawid Biały. Dla miejscowych był to wynik wręcz doskonały, bo ich ofensywne poczynania w tym meczu można było policzyć na palach jednej ręki.

Po zmianie stron obraz gry wyglądał bardzo podobnie. Futsalówką grali leszczynianie, a miejscowi ograniczali się jedynie do bardzo nielicznych kontrataków. Doskonale w bramce Górnika spisywał się Grzegorz Duda, który bronił w nawet najbardziej beznadziejnych sytuacjach. Leszczynianie szans do zdobywania bramek mieli całe mnóstwo. Bliscy szczęścia byli między innymi: Jakub Molicki, Hubert Olszak i Jakub Kąkol. Piłka do siatki jednak nie wpadła. Przynajmniej nie z tej strony, bo tego co stało się w drugiej połowie nie spodziewał się chyba nikt. W 27. minucie kontaktowego gola zdobył Marcel Wolan, a na cztery minuty przed końcem kontrę skutecznie zakończył Paweł Wyzga, doprowadzając do remisu. Leszczynianie mogli przecierać oczy ze zdumienia.

W samej końcówce sporą odwagą wykazał się Tomasz Trznadel, który zdjął bramkarza. Wydaje się, że był to jedyny słuszny ruch leszczyńskiego szkoleniowca, natomiast nawet to nie przełamało niemocy biało-czerwonych. Ostatecznie GI Malepszy Futsal Leszno zremisował z Górnikiem Polkowice 4:4 i nadal pozostaje bez ligowego zwycięstwa. Najsłabszy w lidze Górnik cieszy się natomiast z pierwszego punktu.