Dominik Kubera: Czuję niedosyt



Planowy triumf domowy odniosła w minioną niedzielę Fogo Unia. Byki wysoko pokonały Vitroszlif Crossfit Włókniarz Częstochowa. Nieźle spisał się junior miejscowych, Dominik Kubera.

Zgodnie z przewidywaniami, ton temu spotkaniu nadawali leszczynianie, którzy wygrali dziesięć wyścigów, w tym cztery podwójnie. – Na sam początek jednak przegraliśmy 1:5 i musieliśmy się szybko pozbierać. Dogoniliśmy rywala, a później powiększaliśmy swoją przewagę. Podsumowując, był to dobry mecz w wykonaniu całego zespołu – powiedział tuż po zawodach popularny Domin.

Gospodarze nie zawiedli swoich kibiców i gładko rozprawili się z częstochowianami. Kluczem do sukcesu były sesje treningowe oraz team spirit panujący w ekipie Piotra Barona. – To przede wszystkim efekt treningów, szczególnie tych dwóch ostatnich, które miały miejsce na Smoku przed samym spotkaniem. Przygotowanie to zaważyło na tak wysokim zwycięstwie – przyznaje 18-latek. – Ponadto, jesteśmy drużyną przez wielkie “D”. Po każdej serii, spotykamy się i wymieniamy między sobą spostrzeżenia na różne tematy, co sprawia, że jeździmy skuteczniej – dodaje.

Pomimo jednostronnej potyczki, na leszczyńskim owalu nie zabrakło ciekawych pojedynków i mijanek na trasie. – Zdania niektórych krytyków, że nie ma na tym torze walki, to zwykła bujda. Ścieżki były wszędzie. Można było wyprzedzać przy krawężniku, środkiem i przy płocie. Jak komu pasowało, tak jechał. Nawierzchnia była taka, jaką chcieliśmy, co przełożyło się na korzystny wynik – uważa.

Utalentowany młodzieżowiec zanotował udany występ, gromadząc 5 punktów i bonus w trzech startach. – Jestem zadowolony, aczkolwiek oczekuję od siebie trochę więcej. Czuję niedosyt, bo zawsze przytrafia mi się jeden taki bieg, który idzie nie po mojej myśli – ocenia.

W poniedziałek Kubera wybiera się do Świętochłowic, gdzie odbędzie się półfinał Indywidualnych Mistrzostw Polski. – Mogę awansować, ale nie muszę. Na pewno ekstra byłoby się znaleźć w finale. Mam stamtąd miłe wspomnienia, sięgając nie tak dawno po Brązowy Kask. Co będzie, to będzie – zakończył.