Bartosz Smektała: Musiałem się przestawić

SONY DSC


Świetny występ podczas 1. finału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w Poznaniu zanotował Bartosz Smektała. Zawodnik Fogo Unii stanął na drugim stopniu podium.

Pierwsze trzy wyścigi w wykonaniu Smyka nie napawały optymizmem. Po zmianie motocykla, leszczynianin był bardzo skuteczny. – Nieważne, jak się zaczyna, ważne jak się kończy – mówił na konferencji prasowej. – Z początku nie mogłem sobie poradzić. Dawno nie jeździłem na tak przyczepnym torze. Musiałem sobie pewne rzeczy przypomnieć. Cieszę się bardzo, że stanąłem na pudle. Bardzo ciężko pracowałem na ten sukces. Do Maksyma Drabika trochę mi zabrakło, ale będę walczyć – dodał.

Na Golęcinie, Polak mógł liczyć na ogromne wsparcie widowni. – Chciałbym podziękować mojemu team’owi, sponsorom i przede wszystkim mojej rodzinie, którzy mi kibicowali. Wielki ukłon także w stronę moich znajomych, podróżujących za mną na zawody. W Poznaniu też było ich sporo – wyznał 18-latek.

Wydawało się, że ze względu na obfite opady deszczu, zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, turniej nie dojdzie do skutku. Pomimo opóźnienia, udało się go rozegrać do samego końca. – W takiej stawce, gdzie ściga się szesnastu najlepszych juniorów, nie ma znaczenia, jak wygląda tor. Prawda jest jednak taka, że częściej jeździmy na twardych owalach. Musiałem zatem przestawić się i inaczej spasować sprzęt – wyjaśnił młodzieżowiec Byków.

Kolejna runda IMŚJ odbędzie się 8 września w niemieckim Guestrow. – Będzie trudniej, bo warunki są tam zupełnie inne. W Polsce nie mamy zbytnio do czynienia z czarnymi nawierzchniami. Po prostu jest ich mało. Zrobię jednak wszystko, co w mojej mocy, aby zaprezentować się z dobrej strony – zakończył.


PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPicz kontuzjowany
Następny artykułHołtyn zostaje