Baliński: Zapanował u mnie spokój



Oczekiwane, wysokie zwycięstwo na własnym torze nad Renault Zdunek Wybrzeżem Gdańsk odniosła Fogo Unia Leszno. Najlepszy występ w tym sezonie zanotował Damian Baliński.

Zawodnik gospodarzy spisał się bardzo dobrze, gromadząc 8 punktów i dwa bonusy. Przyjezdni nie stawili choćby najmniejszego oporu najbardziej utytułowanemu klubowi w Polsce. – W ogóle tego wyniku nie biorę pod uwagę. Zależało mi na tym, żeby wreszcie solidnie zapunktować, jednak to były punkty zebrane tylko na tle osłabionego Gdańska – powiedział tuż po meczu popularny Bally. – Szkoda, że rywal nie przyjechał do nas w mocniejszym składzie, wtedy na pewno mógłbym mieć jakieś odniesienie do własnej zdobyczy. Mimo wszystko cieszę się z przełamania i pozytywnie patrzę w przyszłość – dodał.
 
Wychowanek leszczyńskich Byków po raz pierwszy w tym sezonie miał szansę prezentować się aż pięciokrotnie przed własną publicznością. Szczególnie ważny okazał się triumf na przełamanie w gonitwie czternastej. – Jestem szczęśliwy, że otrzymałem szansę startu. Zapanował u mnie nieco większy spokój, po tym co się wydarzyło – wyznał. – W przeciągu całego spotkania trudno jednak było się z kimś porównać. Drużyna przyjezdna przyjechała do Leszna mocno osłabiona. Jedynym jej zawodnikiem nawiązującym z nami walkę był Thomas H. Jonasson – słusznie zauważył doświadczony jeździec.

Biało-niebiescy nie mieli litości dla przeciwnika, o czym świadczy wysoka wygrana 63:27. Postawa gdańszczan nie napawa optymizmem. Zespół wygląda tak, jakby był już pogodzony ze spadkiem do niższej ligi, rezygnując z usług liderów – Leona Madsena i Fredrika Lindgrena. – Wybrzeże ma spory potencjał, którego nie może wykorzystać przez problemy finansowe. Nie chcę za bardzo w to ingerować, bowiem każdy patrzy na siebie i na swój wynik – skwitował krótko. 

Przed Fogo Unią trzytygodniowa przerwa od rozgrywek ligowych. Nie oznacza to jednak, że żużlowcy będą się nudzić. – W przyszłym tygodniu mamy zaplanowany wyjazdowy sparing z Gnieznem. Ponadto odbędziemy liczne treningi na własnym torze – potwierdza 36-latek. – Liczę na to, że uda mi się dobrze spożytkować wolny czas. Wielu zawodnikom takie przerwy nie pomagają, ale w moim przypadku jest zupełnie odwrotnie. Mogę w ten sposób lepiej przygotować się do kolejnych zmagań ligowych – zakończył.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek