Baliński otrzyma szansę?



Niedzielny mecz Stali Gorzów z Fogo Unią Leszno, zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy. W rolę obserwatora, a także pomocnika w parku maszyn, wcielił się Damian Baliński.

Jeden z najbardziej doświadczonych polskich żużlowców, razem z drużyną stawił się na Stadion im. Edwarda Jancarza. Z wyniku końcowego zadowoleni mogli być jednak tylko i wyłącznie gorzowianie. – Pomagałem chłopakom w parkingu, jak tylko mogłem. Niestety, nie udało nam się uzyskać korzystnego wyniku. Stal Gorzów potwierdziła, że jest niezwykle mocnym zespołem – mówi Baliński. – Trzeba wyciągnąć wnioski z tego spotkania, by w kolejnych było znacznie lepiej. Z pewnością konieczna jest głębsza analiza, tego co się stało – dodaje.
 
Po starciu z Częstochową wiele mówiło się o tym, jakoby popularny "Bally" wreszcie "dogadał się" ze sprzętem i za niedługo powróci do pierwszego składu. – Mam trzy silniki, które przyszły do mnie po poprawkach. Z dwóch jestem naprawdę zadowolony. Pracuję nad tym, aby jeszcze je dograć w stu procentach. Fakt jest taki, że są one lepsze. Mamy teraz dwutygodniową przerwę, także myślę, iż uda mi się wszystko poukładać – przyznał 36-latek.
 
Słabsza postawa Mikkela Michelsena sprawia, że szanse byłego kapitana leszczyńskich Byków na występ we Wrocławiu diametralnie wzrosły. – Wystarczą mi dwa dobre silniki, by skutecznie walczyć w lidze o punkty. Testy przebiegły pomyślnie, dlatego wierzę, że teraz będzie już inaczej. Jeżeli ze strony sztabu zapadnie taka decyzja, będę przygotowany – zakończył Damian.

Na konferencji pomeczowej w sprawie ewentualnego startu Balińskiego, wypowiedział się Paweł Jąder. – Myślę, że otrzyma swoją szansę. Cały czas pracuje, by dojść do dobrej formy. Ma lepszy sprzęt, co widać na treningach – powiedział menadżer Fogo Unii Leszno.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek