Baliński: Nie wygląda to dobrze



Fogo Unia Leszno, dosyć niespodziewanie, przegrała ligową konfrontację z Betardem Spartą Wrocław 43:47. Porażka boli, tym bardziej, że przytrafiła się na własnym obiekcie.

Po spotkaniu w Zielonej Górze, Damian Baliński przestrzegał przed Betardem Spartą, twierdząc, że ma spory potencjał i wcale nie musi być łatwym przeciwnikiem. – Stało się, przegraliśmy – kwituje. – Zawaliłem na całej linii. Nie wiem, co się ze mną dzieje. Szukam formy, lecz nie znajduję jej. Jadę do tyłu i nie mam pojęcia, z czego to wynika. Idę w kompletnie złym kierunku, nic się nie układa po mojej myśli. Jednym słowem, tragedia – mówi przygnębiony zawodnik.
 
Dla Fogo Unii była to pierwsza porażka na własnym torze z drużyną wrocławską od 11 lat. Niekorzystny rezultat skłania do głębokich przemyśleń. – Nie ma dla nas żadnego usprawiedliwienia – przyznaje stanowczo Bally. – Jechaliśmy na swoim torze, a tak naprawdę gubiliśmy się, jak dzieci we mgle. Owszem, kilku zawodników, można pochwalić za występ, ale to nie wystarczyło, by odnieść zwycięstwo. Nie wygląda to dobrze – dodaje.
 
Przed ekipą biało-niebieskich mecz z PGE Marmą Rzeszów. W obecnej sytuacji, zdobycie jakiegokolwiek punktu w stolicy Podkarpacia, byłoby dużym sukcesem. – Mówiąc wprost, jest źle. Muszą nastąpić radykalne zmiany. Być może, swoją szansę powinien otrzymać Mikkel Michelsen. Trudno mi cokolwiek powiedzieć – zakończył doświadczony jeździec.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek