Baliński: Mamy czego żałować



Porażką 44:46 Fogo Unii Leszno z Unią Tarnów, zakończyło się niedzielne spotkanie Enea Ekstraligi, mające kluczowe znaczenie w kontekście układu pierwszej czwórki. Na Stadionie im. Alfreda Smoczyka świetną formą błysnął Damian Baliński.
Bally był tego dnia bardzo waleczny a dodatkowo niezwykle szybki. W czterech gonitwach doświadczony zawodnik zgromadził na swoim koncie 8 punktów i bonus. Niestety, nie było mu dane wystąpić w decydującej o losach meczu, piętnastej odsłonie. – Było nieźle, ale szkoda, że nie udało nam się wygrać. Stoczyliśmy naprawdę niesamowicie trudny bój. Osobiście liczyłem, iż dwa punkty meczowe zostaną w Lesznie, jednak tak się nie stało i możemy tego żałować. Wiadomo, jak bardzo potrzebowaliśmy zwycięstwa. Jeżeli chcemy awansować do fazy play-off musimy triumfować w Toruniu i u siebie z Gorzowem. Zobaczymy, co się wydarzy – powiedział po zawodach ulubieniec leszczyńskiej publiczności.
 
Starcie z tarnowskimi Jaskółkami, to kolejne, w którym leszczyńskiej drużynie nie udaje się utrzymać mozolnie wypracowanej przewagi. Gdy wydawało się, że po podwójne wygranym dziesiątym wyścigu przez parę Bjerre-Zengota, Fogo Unia nie da sobie wydrzeć zwycięstwa, goście odrobili straty a ostateczny cios zadali w piętnastym biegu. – Najbardziej możemy ubolewać nad taśmą Kennetha Bjerre i wykluczeniem Piotra Pawlickiego, którzy podejrzewam wygrałby ze spokojem bieg młodzieżowy – dywaguje. – Być może przez te sytuacje zabrakło nam kilku punktów do zwycięstwa. Oczywiście, jest to tylko gdybanie. Nieco pechowo potoczyły się losy tego spotkania i ostatecznie przegraliśmy. Straciliśmy wielką szansę na pokonanie tarnowian – dodaje niepocieszony.
 
W obecnym sezonie, leszczyńskie Byki ewidentnie nie radzą sobie na własnym torze. Z ośmiu dotychczasowych spotkań u siebie, podopieczni Romana Jankowskiego wygrali zaledwie trzy. Co za tym idzie, smoczy obiekt nie jest atutem gospodarzy, tak jak to miało miejsce chociażby w 2010 roku. – Tor był przygotowany bardzo dobrze. Kilka wyścigów stało na wysokim poziomie, kibice zobaczyli porcję dobrego ścigania i właśnie o to chodzi w speedway'u – stwierdził Damian.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek