Awans po horrorze



Niesamowite spotkanie miało miejsce w Pępowie, gdzie miejscowa Dąbroczanka mierzyła się w półfinale Pucharu Polski z Polonią 1912. Awans do finału, po rzutach karnych, wywalczyli leszczynianie.

Polonia przyjechała do Pępowa jako faworyt do zwycięstwa. Po raz kolejny okazało się, że Puchar rządzi się swoimi prawami. IV-ligowa Dąbroczanka podeszła do starcia bez respektu dla rywala. Drużyna, grająca przed własną publicznością, była nie lada przeszkodą dla podopiecznych Leszka Partyńskiego.

W pierwszej połowie goście dali się zaskoczyć dwukrotnie. Do siatki trafiał Jakub Borowczyk, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu podbramkowym oraz wykorzystał indywidualny błąd obrońcy leszczyńskiego zespołu. Po przerwie, nastawiona na kontrataki miejscowa ekipa strzeliła gola na 3:0, po dobrze wykonanym rzucie rożnym i celnym uderzeniu głową jednego z zawodników. W tym momencie wydawało się, że jest po meczu. W kolejnej fazie na placu odgrywały się dantejskie sceny. Szybką odpowiedzią na trzecie trafienie Dąbroczanki, popisała się Polonia, a konkretnie Łukasz Glapiak, pokonując bramkarza z najbliżej odległości. Chwilę później, Hubert Olszak zdobył bramkę kontaktową z rzutu karnego. Na domiar złego dla Pępowa, za brzydki faul bez piłki, czerwoną kartkę ujrzał Dawid Piosik. Osłabiona drużyna nie dotrwała z korzystnym rezultatem do 90. minuty. Do remisu 3:3 doprowadził w końcówce Artur Jęsiek. O tym, kto znajdzie się w wielkim finale, miały zadecydować jedenastki. Te, lepiej wykonywali Poloniści (3:1 w karnych) i dosyć szczęśliwie przebrnęli przez półfinał. 

Przypomnijmy, iż w drugim półfinale Krobianka Krobia pokonała na własnym boisku PKS Racot 3:1.

Skład Polonii 1912 Leszno: Chudziak – Jęsiek, Jankowski (30' Bugzel), Woźny, Drewnowski (46' Molicki) – Krawczyk (46' Glapiak), Olszak, Przymus, Ceglarek (70' Prz. Kowalski) – Pat. Kowalski, Sarbinowski

Łukasz Kaczmarek