Adamczewski: Wygrana cieszy



Niedzielnie spotkanie na Smoku pomiędzy Unią Leszno a PGE Marmą Rzeszów niewiele wyjaśniło gospodarzom. Byki, co prawda, bezproblemowo pokonały rywala, lecz nadal nie mogą być pewne awansu do upragnionej fazy play-off. Zespół leszczyński, do walki o pełną pulę w ostatniej ligowej kolejce, zagrzewa Kamil Adamczewski.

Wychowanek klubu z Leszna udowodnił niedowiarkom, iż nie należy go przedwcześnie skreślać. Po mniej udanych występach w ostatnich tygodniach, tym razem junior zgromadził 5 oczek w trzech startach. – Było nieco łatwiej, ponieważ startowałem z pozycji juniora. Do pierwszego wyścigu podchodziłem mocno skoncentrowany. Wreszcie, nie myślałem o tym, jak wygląda tor, ani z kim rywalizuję. Skupiłem się tylko i wyłącznie na własnej jeździe, co zaprocentowało większą ilością punktów. Ze swojego występu jestem oczywiście zawodolony. Szkoda jednak, że obudziłem się tak późno – skomentował Kamil Adamczewski.

Dla aktualnego Drużynowego Wicemistrza Polski, starcie z Żurawiami było kolejnym, mającym gigantyczne znaczenie w kontekście awansu do najlepszej czwórki. – Ciążyła na nas lekka presja. Mieliśmy trudniejsze zadanie, niż drużyna rzeszowska, dla której spotkanie to nie miało większego znaczenia. Czasami zdarza się tak, iż zespoły jeżdżące bez obciążenia, potrafią sprawiać niespodzianki. Tym razem było inaczej. Niemniej jednak, wygrana bardzo nas cieszy – stwierdził nastolatek.

Wejście do strefy medalowej jest na wyciągnięcie ręki. Leszczynianom do szczęścia brakuje zwycięstwa z, walczącym o utrzymanie, Dospelem Włókniarzem Częstochowa. – W tym sezonie nie ma łatwych meczów. Włókniarz to trudny przeciwnik, zwłaszcza na własnym torze, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wygrać spotkanie i awansować do play-offów. Przede mną wtorkowe rozgrywki młodzieżowe, właśnie na torze w Częstochowie, dlatego z pełną determinacją podchodzę do zmagań ligowych – zakończył ochoczo zawodnik Unii.

Rozmawiał: Łukasz Kaczmarek