Adamczewski: Jest coraz lepiej



Jednym z wielu nieobecnych w drużynie gospodarzy, podczas wczorajszego starcia pomiędzy Unią Leszno a Caelum Stalą Gorzów był Kamil Adamczewski. Junior, który ostatnio notował wspaniałe występy w Speedway Ekstralidze, bardzo żałował, że nie mógł pomóc swoim kolegom w uzyskaniu lepszego rezultatu.
Wszyscy w Lesznie mocno wierzyli, że Kamilowi Adamczewskiemu uda się wrócić do zespołu już na pierwsze starcie ćwierćfinałowe z Gorzowem. Tak się jednak nie stało. – Z dnia na dzień jest coraz lepiej, aczkolwiek ta naderwana torebka stawowa bardzo trudno się goi. Lekarze twierdzą, że jest to gorsze niż samo złamanie, bo potrzeba dużo czasu żeby to wszystko doszło do siebie, ale jestem optymistą i mam nadzieję, że w pełni sił pojadę w Gorzowie – mówi obecnie trzecia siła ekipy leszczyńskich Byków.

Młodzieżowca Unii oprócz startu w lidze ominęły także zawody finałowe o Brązowy Kask. – Wywalczyłem sobie miejsce w finale, aczkolwiek ta kontuzja wyeliminowała mnie automatycznie ze startu w nim. Nie ukrywam, że bardzo chciałem powalczyć w tych zawodach o podium, ale niestety nic z tego nie wyszło. Będę walczył o uzyskanie jak najlepszego wyniku za rok – stwierdził nastolatek.

Niestety sympatycznemu młodzieżowcowi nie było dane wyjechać na tor, dlatego całą ekipę mocno dopingował i motywował w parku maszyn. – Jarosław Hampel pojechał oczywiście na swoim poziomie, jak zawsze. Na początku pogubił trochę punktów Edward Kennett. Zabrakło kilku oczek, które mógłbym zdobyć, bo czuje się na torze w Lesznie bardzo dobrze. Przespaliśmy pierwszą fazę zawodów, później nie było najgorzej, ale zarówno Tomasz Gollob, jak i Nicki Pedersen byli świetnie spasowani i przegraliśmy – podsumował Adamczewski.

Łukasz Kaczmarek