Zengota: Cel udało się zrealizować



Zwycięski remis – tak można określić w dwóch słowach wynik dla Fogo Unii w drugim półfinale PGE Ekstraligi osiągnięty przeciwko eKantor.pl Falubazowi Zielona Góra. Dzięki niemu, leszczynianie pojadą w wielkim finale, co było priorytetem na ten sezon, o czym przekonuje Grzegorz Zengota.

Wywalczyliśmy awans, a więc cel, który sobie założyliśmy, udało się zrealizować – mówił na gorąco po zawodach.

Popularny Zengi wraz z kapitanem Byków wyznaczyli odpowiedną ścieżkę drużynie i zrobili pierwszy poważny krok w kierunku zwycięstwa, wygrywając trzeci wyścig 5:1. – Myśleliśmy, że przewagę uda się wyrobić już w biegu juniorskim, ale zielonogórzanie obronili się. Zrobiliśmy za to dobrą robotę później, kiedy to z Piotrem Pawlickim przywieźliśmy podwójne zwycięstwo i dorzuciliśmy kolejne oczka do zaliczki – powiedział zdobywca 3 oczek z bonusem w czterech startach.

Od samego początku rywal miał pod górkę, bo musiał gonić. Po czterech odsłonach przegrywał już 8:16. – Gospodarze zaczęli bardziej przebierać nogami, w ich szeregi wkradła się lekka nerwówka. My natomiast skrupulatnie dokładaliśmy punkty lub ewentualnie broniliśmy tego, co wypracowaliśmy w pierwszym meczu. Mieliśmy ten komfort, że nie musieliśmy na siłę o coś walczyć. Wychodzi na to, że był to dobry plan, bo dał nam przepustkę do finału – wyjaśnia 29-latek.

Serca kibiców zabiły mocniej podczas szóstej gonitwy. Zengota zanotował groźnie wyglądający upadek. Obyło się jednak na strachu i potłuczeniach. – Wjechałem w przyczepną koleinę, a potem w śliską nawierzchnię, która była na zewnętrznej części toru tuż po polaniu. Obróciło mnie, straciłem panowanie nad motocyklem i zobaczyłem niebo oraz jadącego za mną Jasona Doyle’a. Kompletnie się tego nie spodziewałem. Całe szczęście, że położył swój motocykl, bo mogło się skończyć dużo gorzej dla mnie, a tak mam tylko siniaka na nodze. Pewnie poboli parę dni i przestanie – skomentował.

strony internetowe leszno