Wytrzymali napór przeciwnika



Timeout Polonia udanie zrewanżowała się Miastu Szkła za porażkę w Krośnie. Leszczynianie wygrali z rywalem przed własną publicznością 79:71.

Wynik meczu otworzyli goście, ale już w kolejnej fazie prym wiedli miejscowi. Świetnie bronili, a do tego byli niezwykle skuteczni. Po niespełna 5 minutach gry, na tablicy widniał rezultat 13:2, a chwilę potem po trójce Nikodema Sirijatowicza nawet 17:4. Klub z Podkarpacia, który popełniał mnóstwo fauli, przebudził się dopiero w końcówce pierwszej kwarty. Kilka udanych akcji z rzędu sprawiło, że po 10 minutach było tylko 23:20.

Drugą ćwiartkę biało-czerwoni rozpoczęli od mocnego uderzenia. Najpierw za trzy trafił Sirijatowicz, a następnie Kamil Chanas i zrobiło się 29:20. Trzeba przyznać, że drugi z wymienionych zawodników był pierwszoplanową postacią tej części. Był nie do zatrzymania i punktował z każdej pozycji. Głównie dzięki jego niesamowitej serii, Timeout Polonia prowadziła do przerwy aż 49:36.

Po zmianie stron przyjezdni mieli nieco więcej do zaoferowania. Po dwójce Macieja Żmudzkiego przewaga gospodarzy stopniała do 7 punktów. Odpowiedzią były dwa celne rzuty dystansowe Radosława Trubacza. Było wtedy 59:46, ale nie był to koniec emocji. W czwartej partii poloniści złapali dołek, co wykorzystał przeciwnik i odrobił straty. W 33 minucie notowaliśmy 67:65. Na chwilę sytuacja została opanowana. Dzięki trafieniom Dawida Sączewskiego oraz Chanasa zrobiło się 72:65. Miasto Szkła nie zamierzało jednak odpuszczać. Na 80 sekund przed ostatnią syreną było zaledwie 72:71.

Na całe szczęście podopieczni Radosława Hyżego zachowali chłodną głowę i nie dopuścili do odwrócenia losów spotkania. Decydujące były punkty Huberta Pabiana, które na dobre pogrzebały szanse Krosna na wywiezienie z Leszna pełnej puli. Ostatecznie, mecz zakończył się zwycięstwem Timeout Polonii w stosunku 79:71.

Wyniki poszczególnych kwart: 23:20, 26:16, 16:20, 14:15.

Punkty dla Timeout Polonii zdobywali: Chanas 23, Trubacz 14, Sirijatowicz 13, Pabian 10, Jodłowski 7 oraz Milczyński i Sączewski po 6.