Tomasz Trznadel: W celach drużyny nic się nie zmienia



Pierwszą porażkę w tym sezonie odnotował GI Malepszy Futsal Leszno. Nastąpiła ona w najmniej oczekiwanym momencie. W Trapezie zwyciężył o wiele niżej notowany Helios Białystok.

Taki jest sport. Takie mecze jak dzisiaj się zdarzają. Przewaga optyczna była po naszej stronie. Niestety bramkarz drużyny przyjezdnej został dzisiaj niekwestionowanym bohaterem meczu – kwitował chwilę po meczu trener gospodarzy, Tomasz Trznadel.

Leszczynianie bramkę stracili już w pierwszej minucie niedzielnego spotkania. – Zaważył początek meczu. Nie ukrywam, że pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu. Mało sytuacji strzeleckich i mało agresji w grze. Ten początek i bramka na 1:0 dodała wiary gościom, a z nas zeszło powietrze i wkradła się niepewność. Jestem przekonany, że gdybyśmy pierwsi strzelili bramkę, to mecz miałby zupełnie inny przebieg – oceniał szkoleniowiec.

Białostocczanie przez 40 minut grali wyłącznie z kontrataku. O ile w pierwszej połowie ich defensywa była bezbłędna, o tyle w drugiej, wiele sytuacji ratował dosłownie w ostatnim momencie golkiper przyjezdnych. Piłka jak zaczarowana, nie chciała znaleźć się w siatce rywali. – Ciężko powiedzieć coś o sytuacjach bramkowych. Było ich mnóstwo i trafialiśmy nawet bramkarza w głowę. Nie wiem, czy to świadczy o tym, że byliśmy spięci, czy bramkarz dobrze bronił. Główną przyczyną porażki była mimo wszystko nieskuteczność – podsumował Tomasz Trznadel. – Wyciągamy wnioski. Taki mecz można przegrać, ale nic w celach drużyny się nie zmienia. Po porażce wrócimy mocniejsi – dodał.

Równie niespodziewanej porażki doznał Constract Lubawa. Ekipa, która bezpośrednio z leszczyńskim zespołem walczy o awans do Futsal Ekstraklasy przegrała w Kartuzach 1:3. Tym samym niedzielna porażka nie zabolała tak bardzo. GI Malepszy Futsal Leszno utrzymał bowiem pozycję lidera 1. Polskiej Ligi Futsalu.

Wszystko wskazuje na to, że decydować będzie najbliższy mecz pomiędzy tym drużynami. Leszczynianie do Lubawy wyjeżdżają 3 marca. Wcześniej, bo 19 lutego biało-czerwoni w ramach 1/8 Pucharu Polski zmierzą się z faworyzowanym Rekordem Bielsko-Biała. – Mecz z Rekordem jest tak naprawdę etapem przygotowań do Lubawy. Tak to traktujemy – zdradził na koniec leszczyński trener.