Tanio skóry nie sprzedali



Po bardzo wyrównanym meczu, Real Astromal Leszno przegrał na wyjeździe z Grunwaldem Poznań 18:21.

Nasz zespół wybrał się do stolicy Wielkopolski bez pauzującego za niebieską kartkę Krzysztofa Misiaczyka. Pomimo osłabienia spotkanie, jak przystało na derby, było zacięte i trzymało w napięciu niemal do samego końca.

Jako pierwszy do siatki rzucił Kamil Napierkowski. Później dwukrotnie odpowiedzieli gospodarze i było 2:1. Real Astromal zdołał jednak przejąć prowadzenie w 8 minucie po dwóch wykorzystanych rzutach karnych przez Huberta Kulińskiego. Od tego momentu goście mieli większą inicjatywę. Grali konsekwentnie zarówno w obronie, jak i w ataku. Rywal nadrabiał straty, kilkukrotnie doprowadzał do remisu w pierwszej połowie, ale nie mógł objąć przodownictwa. Dopiero na finiszu Grunwald ustrzelił gola na 11:10.

Drugą odsłonę leszczynianie rozpoczęli od dwóch trafień i znowu prowadzili 12:11. Później przez nieco ponad kwadrans obie drużyny szły łeb w łeb, wymieniając się ciosami. Wynik był remisowy bądź oscylował w granicach remisu. Jeszcze w 49 minucie na tablicy widniał rezultat 15:15. Kluczowe dla losów spotkania były kolejne fragmenty. Podopieczni Macieja Wieruckiego byli nieskuteczni, zmarnowali doskonałe sytuacje natomiast poznaniacy finalizowali wszystkie wypracowane akcje. W 58 minucie Grunwald osiągnął przewagę pięciu bramek, przekreślając szanse Realu Astromalu na jakąkolwiek zdobycz punktową. Ostatecznie, przeciwnik zwyciężył 21:18.

Bramki dla Realu Astromalu zdobywali: Przekwas 4, Kuliński, Wierucki i Napierkowski po 3 oraz Rogoziński, Nowak, Meissner, Łuczak i Szkudelski po 1.