Strzelecka niemoc trwa



To miał być mecz na przełamanie. I był ale dla rywali. GI Malepszy Futsal Leszno mimo, iż prowadził już 2:0, ostatecznie przegrał z AZS UŚ Katowice 3:5.

Obie ekipy doskonale znały stawkę niedzielnego pojedynku. Zapewne z tego powodu początek to była seria błędów po obu stronach. Pierwszą szansę na gola mieli goście, ale chwilę później kapitalną indywidualną akcją popisał się Sebastian Wojciechowski, jednak zabrakło szczęścia. Wynik spotkania w 5. minucie otworzył Adrian Niedźwiedzki. Dwie minuty później, po świetnej akcji ofensywnej i wykończeniu Huberta Olszaka na tablicy było już 2:0. Zdecydowanie lepszą drużyną w tej części gry byli miejscowi i wydawało się, że wszystko jest pod pełną kontrolą biało-czerwonych.

Kibice czekali na kolejne bramki, a okazji mu temu było całe mnóstwo. Dwukrotnie bramkarza akademików mógł pokonać Dawid Witek, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. 9 minuta i przypadkowy gol przyjezdnych był dla podopiecznych Tomasza Trznadla wyłącznie sygnałem ostrzegawczym. Świetnie na parkiecie radził sobie Sebastian Wojciechowski, który perfekcyjnie obsługiwał podaniami kolegów. To dzięki jego akcjom kapitalne okazje mieli jeszcze Paweł Synowiec i Michał Bartnicki. Bramka rywali była jednak, jak zaczarowana. Na domiar złego w 14. minucie w słupek trafił Jakub Molicki, a w końcówce chwilę nieuwagi w obronie wykorzystali zieloni i do przerwy mieliśmy remis 2:2.

Goście na prowadzenie wyszli tuż po wznowieniu. Chwile później wyrównał Michał Bartnicki, któremu znowu asystował Sebastian Wojciechowski. Niestety reprezentant Polski kilkanaście sekund później popełnił kardynalny błąd, po którym goście wyprowadzili kontrę i mieliśmy 3:4. W 33. minucie, po rzucie rożnym piłka znowu ugrzęzła w siatce Jakuba Budycha, a to postawiło miejscowych w fatalnej sytuacji.

Gospodarze robili wszystko co w ich mocy, aby odwrócić jeszcze losy tego pojedynku. Okazji było kilka, a tą najlepszą zmarnował Hubert Olszak. Podsumowaniem leszczyńskiej nieskuteczności niech będą przedłużone rzuty karne. Takie okazji były dwie, ale ani Adrian Niedźwiedzki, ani Sebastian Wojciechowski nie zdołali pokonać golkipera rywali. Ostatecznie AZS UŚ Katowice pokonał GI Malepszy Futsal Leszno 5:3.

Sytuacja beniaminka z każdym tygodniem staje się coraz bardziej skomplikowana. Przewaga nad strefą spadkową niebezpiecznie maleje. To była przegrana na własne życzenie, bo leszczynianie mecz mogli zamknąć już w pierwszej połowie. Nie zrobili tego i punktów muszą szukać w innych pojedynkach. Tomasz Trznadel tuż po spotkaniu podkreślał, iż jego drużyna nie miała prawa go przegrać. To najlepiej obrazuje sytuację, w której znaleźli się biało-czerwoni.