Stanferd Sanny: Towarzyszyły nam pozytywne emocje



Trzecie zwycięstwo pod wodzą Radosława Hyżego odnieśli leszczyńscy koszykarze. Timeout Polonia pokonała Pogoń Prudnik i awansowała w tabeli na piąte miejsce.

Po zmianie trenera poloniści prezentują wysoką formę na własnym obiekcie. Jeśli dołożą do tego lepszą dyspozycją na wyjazdach, o play-off w Lesznie martwić się nie musimy. – W tym sezonie liga jest wyjątkowo nieobliczalna. Udało się zwyciężyć i liczę, że wchodzimy na właściwe tory. Mamy dobrą drużynę i czekam na to, aż seryjnie będziemy wygrywać. Pomimo triumfu, to był wyrównany mecz. Uciekaliśmy rywalowi kilkukrotnie, ale za każdym razem nad dochodzili. Dopiero w czwartej kwarcie odskoczyliśmy. Myślę, że dużym atutem było dzielenie się piłką, które pomogło nam poczuć się pewnie na parkiecie – podsumował Stanferd Sanny dodając, że mógł to być najlepszy mecz biało-czerwonych, jak do tej pory. – Dobrze funkcjonował atak, a i w obronie było kilka akcji, w którym wzajemnie sobie pomagaliśmy. Wierzę, że ruszyło coś w tej maszynie.

W starciu z prudniczanami Sanny był bardzo skuteczny. W sumie zdobył 16 punktów i wspólnie z Hubertem Pabianem byli najjaśniejszymi postaciami gospodarzy. – Hubert to typowy strzelec i jego zadaniem jest oddawanie rzutów. Ja mam nieco inną rolę w zespole. Myślę, że w sobotę wywiązałem się z niej. Zawsze daję z siebie wszystko i tak było też tym razem. Staram się walczyć do końca – przyznał.

Jednym z zawodników, który wystąpił w ekipie gości był Marc-Oscar Sanny, który jeszcze w zeszłorocznych rozgrywkach reprezentował barwy leszczyńskiego klubu. Czy był jakiś zakład z bratem, o to kto będzie lepszy? – Nie było! A szkoda, bo byłbym zwycięzcą (śmiech). Od najmłodszych lat rywalizujemy ze sobą sportowo. Nie raz graliśmy przeciwko sobie. Jest o tyle śmiesznie, że często się kryjemy. Towarzyszyły nam pozytywne emocje zarówno przed, jak i w trakcie spotkania. Myślę, że Oscar był w podobnym nastroju – uważa.

W środę rozegrana zostanie 8 kolejka. Timeout Polonia zmierzy się na wyjeździe z nieprzewidywalnym Miastem Szkła Krosno. Czasu na odpoczynek jest zatem niewiele. – Wszyscy mają taki sam terminarz. To przeciwnik trudny, z ciekawymi nazwiskami. Kilometry i hala nie będą po naszej stronie, ale jedziemy tam po zwycięstwo. Co do samego przebiegu, na pewno będziemy bili się o każdą piłkę. Mieliśmy już okazję grać sparing w Krośnie. To drużyna prezentująca fizyczny basket, a dodatkowo niezwykle doświadczona. Mamy swoje cele i założenia, które musimy zrealizować – zakończył 25-latek.