Porażka z faworytem



Nie było niespodzianki w pierwszym meczu rundy rewanżowej. Real Astromal Leszno przegrał u siebie z Siódemką Miedzią Legnica 27:33.

Gospodarze weszli w to spotkanie bardzo źle, bo od 0:4. Worek z bramkami otworzył dopiero w 7 minucie Kamil Napierkowski i rozpoczęła się gonitwa. Co ciekawe, odrabianie strat nie trwało długo. W 14 minucie, Krzysztof Meissner wykończył błyskawiczną kontrę i było 5:5. Chwilę potem piłkę w siatce umieścił Alan Raczkowiak i nasz zespół wyszedł na prowadzenie 6:5. Dobra gra w obronie oraz mądra w ataku sprawiła, iż w 23 minucie osiągnął najwyższą tego dnia przewagę 10:7. Pod koniec pierwszej połowy, goście byli nieco skuteczniejsi. Rzutem w ostatnich sekundach złapali kontakt przed zejściem do szatni. Do przerwy mieliśmy 14:13.

Początek drugiej połowy był wyrównany. Wynik do 38 minuty był na styku i dawał nadzieje nawet na zwycięstwo. Później wszystko posypało się jak domek z kart. Niesportowy faul, za który obejrzał niebieską kartkę, popełnił Misiaczyk. Bez lidera linii defensywnej, leszczynianie nie byli w stanie zatrzymać rywala. Podopiecznym Macieja Wieruckiego wyraźnie brakowało pary. Legniczanie prezentowali się pewniej z łatwością kreując sytuacje, które zamieniali na trafienia. Finalnie, wygrali w Lesznie zasłużenie 33:27.

Bramki dla Realu Astromalu zdobywali: Przekwas, Rogoziński i Kuliński po 5, Meissner 4 oraz Napierkowski, Misiaczyk, Łuczak i Raczkowiak po 2.