Piotr Baron: Przespaliśmy pewne momenty



Niespodziewanej porażki doznała w minioną niedzielę Fogo Unia Leszno. Truly.work Stal Gorzów jest pierwszą ekipą, która zdołała pokonać mistrzów kraju i aktualnego lidera PGE Ekstraligi.

Przed spotkaniem wiedzieliśmy, że leszczynianie niezbyt dobrze radzą sobie na stadionie imienia Edwarda Jancarza. W bieżącym sezonie ekipa Stanisława Chomskiego radzi sobie jednak nad wyraz słabo. Ponadto wśród gospodarzy zabrakło Jacoba Thorsella, a więc wydawało się, że Fogo Unia wreszcie zdoła odczarować tamtejszy tor. – Spodziewaliśmy się takiego spotkania. Gorzów to dla nas trudny teren i od lat się tu męczymy. Po raz kolejny nie udało się. Musimy się przygotować na przyszły rok – kwitował krótko, tuż po meczu Piotr Baron.

Od drugiej serii startów leszczynianie zupełnie przejęli inicjatywę. Wypracowali aż osiem punktów przewagi, lecz nie zdołali jej utrzymać do ostatniego wyścigu. Przed biegami nominowanymi gorzowianie zbliżyli się na cztery oczka. Nikt nie przypuszczał jednak, że zdołają odwrócić losy meczu  – Końcówka zaczęła nam uciekać. Tor trochę przesychał i przespaliśmy pewne momenty. Stąd nasza porażka. Wszystko będziemy analizować sobie później – mówił menadżer gości. Piotr Baron podkreślał, iż kluczowe w tym pojedynku było wyjście spod maszyny startowej. – Nie mieliśmy na pewno momentu startowego. To był bardzo ciężki mecz – zakończył.

Fogo Unia Leszno mimo porażki nadal jest liderem PGE Ekstraligi. Choć już nie takim przekonującym. Szansę na zwycięstwo w rundzie zasadniczej potrzymała Betard Sparta Wrocław. Aby je przedłużyć potrzebuje jednak zwycięstwa w najbliższym spotkaniu w Zielonej Górze lub porażki Byków na własnym torze z KS Toruń, co wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Wszystko zatem nadal w rękach żużlowców Piotra Barona.