Nieudana pogoń

Real Astromal Leszno - Warmia Traveland Olsztyn 24:28



Emocji nie brakowało w sobotnim meczu szczypiornistów. Real Astromal Leszno, choć walczył dzielnie, przegrał u siebie z Warmią Traveland Olsztyn 24:28.

To pierwsza porażka naszego zespołu na własnym parkiecie w tym sezonie. Ambitna pogoń nie wystarczyła i team prowadzony przez duet trenerski Ryszard Kmiecik-Maciej Wierucki, musiała uznać wyższość rywala.

Początek należał do gospodarzy. To oni lepiej rozpoczęli to spotkanie i po kilku minutach wysunęli się na trzybramkowe prowadzenie 4:1. Z czasem jednak do głosu doszli goście. Rzuty karne, których mieli co nie miara, ze spokojem wykorzystywał lider olsztynian, Marcin Malewski. Wynik obrócił się o 180 stopni i po niespełna kwadransie było 5:4 na korzyść przyjezdnych. Gra leszczynian posypała się niczym domek z kart. Zawodziła przede wszystkim skuteczność, mnożyły się również proste straty. Nie potrafiliśmy także wykorzystać liczebnej przewagi. W konsekwencji, przegraliśmy pierwszą połowę, dość wyraźnie, 9:13.

Otwarcie drugiej części, również nie zwiastowało niczego dobrego. Bardzo szybko 2-minutowe kary złapali Mateusz Nowak i Krzysztof Misiaczyk. Pomimo osłabienia, miejscowi przetrwali napór przeciwnika. Od 37 minuty, nasza ekipa zabrała się odrabiania strat. Ofensywne nastawienie i szybsze tempo ataku przyniosło efekt. W 42 minucie było tylko 16:18, a chwilę potem, po trafieniu Wojciecha Ledera, udało się wyrównać i mieliśmy po 20. Końcowe fragmenty to prawdziwa wymiana ciosów. W 56 minucie, przy stanie 24:25, rzut karny zmarnował Marcin Giernas, a przyjezdni w odpowiedzi wykończyli swój atak. Można śmiało uznać to za kluczowy moment starcia. Po nim, Real Astromal już się nie podniósł i ostatecznie uległ Warmii Traveland 24:28.

Bramki dla Realu Astromal Leszno zdobywali: Giernas 6, M. Wierucki 5, Szkudelski 4, Krystkowiak 3 oraz Misiaczyk, Meissner i Leder po 2. Najskuteczniejszy w szeregach Warmii Traveland był Malewski, 9 bramek.