Nie tak to miało wyglądać



Real Astromal nie wykorzystał wielkiej szansy na fotel lidera. Leszczynianie przegrali na własnym parkiecie z Politechniką Anilana Łódź 26:27.

Pomimo sporego osłabienia, braku kluczowych zawodników, nasza drużyna przystępowała do sobotniego spotkania w roli faworyta. Niestety, po pełnym emocji meczu, twierdza Trzynastka padła, a trzy punkty pojechały do Łodzi, co można uznać za sporego kalibru niespodziankę

Początek układał się zgodnie z planem. Miejscowi szybko wyszli na prowadzenie i po niespełna 10 minutach prowadzili 5:3. W kolejnej fazie to goście byli stroną dominującą. Ataki gospodarzy były przewidywalne i nie przynosiły oczekiwanego efektu. W 14 minucie Politechnika Anilana doprowadziła do wyrównania, a chwilę później objęła przodownictwo 6:5. Jeszcze bardziej gorąco zrobiło się w 27 minucie, kiedy to rywal uzyskał trzy bramki przewagi. Na całe szczęście w końcówce, dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Michał Przekwas i do przerwy mieliśmy 10:13.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli przyjezdni. Podopieczni Macieja Wieruckiego przebudzili się dopiero w 35 minucie. Mozolnie zmniejszali dystans, a remis po 16 w 39 minucie dał precyzyjnym rzutem do pustej siatki Fryderyk Musiał. Po chwili w taki sam sposób trafił Krzysztof Meissner i było 17:16. Od tego momentu wynik cały czas był na styku. W 49 minucie notowaliśmy rezultat 22:22. Presja urosła do maksimum, a łodzianie uwierzyli, że mogą sprawić psikusa. Po kilku udanych akcjach znowu prowadzili różnicą trzech bramek 25:22.

Końcówka była niczym z filmu Alfreda Hitchcocka – nikt by tego nie wymyślił. Przeciwnik robił wszystko, by zatrzymać dążących do odrobienia strat leszczynian. Posypały się czerwone kartki i 2-minutowe kary. Nasz zespół nie potrafił spożytkować najpierw podwójnego, a potem nawet potrójnego osłabienia. Najpierw rzut karny zmarnował Marcel Zdobylak, a następnie słupek z siedmiu metrów obił Meissner. Czasu na choćby remis nie starczyło i nieoczekiwanie Politechnika Anilana zwyciężyła Real Astromal 27:26.

Rozpacz tym większa, ponieważ MKS Wieluń pokonał Olimpię Medex Piekary Śląskie 29:27. Leszczynianie stracili ogromną szansę pierwsze miejsce. Porażka co prawda nie przekreśliła szans na zwycięstwo w lidze, aczkolwiek niezwykle utrudniła drogę do sukcesu.

Bramki dla Realu Astromal zdobywali: Marcin Jaśkowski 5, Krzysztof Meissner, Michał Przekwas, Piotr Łuczak i Marcel Zdobylak po 4, Alan Raczkowiak 2 oraz Mateusz Nowak, Hubert Szkudelski i Fryderyk Musiał po 1.