Michał Przekwas: Pozostaje duży niedosyt

SONY DSC


Pomimo wysokiego prowadzenia, już nawet sześcioma bramkami, Real Astromal stracił jeden punkt w starciu z AZS UW. O wygranej leszczynian nad warszawianami przesądziły dopiero rzuty karne. – Musimy ciężko pracować – mówi Michał Przekwas.

Nasz zespół po raz czwarty w sezonie rozgrywał konkurs siódemek. Po raz czwarty miało to miejsce w hali Trzynastka. Tym razem, w odróżnieniu od poprzednich potyczek, zachowali zimną krew do samego końca i zwyciężyli 4:2. – Było pełno walki i zwrotów akcji. Na pewno pozostaje duży niedosyt, bo nadawaliśmy ton przez praktycznie całe spotkanie, ale niestety, czegoś zabrakło. Owszem, zawsze lepsze dwa punkty, aniżeli jeden, tym bardziej, że rzuty karne to w dużej mierze loteria i w ostatnim czasie nie za bardzo nam one wychodziły – podsumowuje Przekwas. – Musimy ciężko pracować na treningach, aby wykluczyć słabości, które nie pozwalają nam zgarnąć pełnej puli – dodaje.

Sobotni mecz był kolejnym dowodem na to, że podopieczni Macieja Wieruckiego mają spore problemy z wygrywaniem na własnym parkiecie. – Trudno powiedzieć dlaczego w tym sezonie spotkania u siebie nie układają się po naszej myśli. Wszyscy dajemy z siebie 100%, by tylko zespół odniósł zwycięstwo na boisku. Czasami jest tak, że jak się za bardzo chce, to niektóre rzeczy nie wychodzą – wyjaśnia 30-latek.

Doświadczony rozgrywający był najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach gospodarzy, rzucając 7 bramek. Jak skomentował swój występ na tle beniaminka? – Uważam, że zawsze może być lepiej, ale nie mnie to oceniać. To już rola sztabu szkoleniowego, bo „z boku” widać co było dobre, a co można jeszcze poprawić. Na zdobycze bramkowe pracuje cała drużyna. Każdy z nas dokłada przysłowiową cegiełkę i pracuje na sukces – powiedział.

W następnej kolejce, Real Astromal zmierzy się na wyjeździe z GKS Żukowo. – Tegoroczne rozgrywki nie są łatwe i nie wolno lekceważyć żadnego rywala. Przed nami tydzień przygotowań i musimy wyeliminować błędy, jakie nam się przytrafiają. Naszą siłą jest kolektyw i wierzę, że stać nas na to, aby wrócić do domu z tarczą – zakończył Przekwas.

Agencja reklamowa Leszno