Michał Przekwas: Nie ma dla nas wytłumaczenia



Nadal nie mogą ustabilizować formy nasi szczypiorniści. W sobotę lepszy o Realu Astromal okazał się Bór Oborniki Śląskie. Nie takiej obrotu wydarzeń spodziewał się Michał Przekwas.

Już pierwsze minuty pokazały, że beniaminek I ligi stawi spory opór leszczynianom. Dzięki lepiej rozegranej końcówce, niespodziewanie wywiózł z Leszna pełną pulę. – Myślę, że nie ma dla nas wytłumaczenia. Popełniliśmy zbyt dużo pomyłek, co przełożyło się na taki, a nie inny wynik. Zwycięstwo w Wieluniu pozwoliło nam się przełamać. Przez cały tydzień solidnie przygotowywaliśmy się do kolejnego meczu. Przeciwnik niczym szczególnym nas nie zaskoczył, ale niestety przegraliśmy – skomentował M. Przekwas.

To jeden z trudniejszych początków rozgrywek od lat. Podopieczni Macieja Wieruckiego nie przypominają w niczym ekipy z zeszłego roku. – Każdy rok jest inny i każda drużyna rozwija się. Po udanym ubiegłym sezonie wiedzieliśmy, że obecny będzie o wiele trudniejszy. Jak tylko ograniczymy błędy własne i wykorzystamy nasze doświadczenie, a do tego dołożymy pracę na treningach, to tryby w maszynie w końcu się zazębią i wygrane przyjdą – uważa rozgrywający.

Gry z pewnością nie ułatwiają kontuzje. Przypomnijmy, iż urazy leczą Fryderyk Musiał, Krzysztof Misiaczyk i Mariusz Rogoziński. Dopiero dwa tygodnie temu na parkiet powrócił Alan Raczkowiak. – Sytuacja nie pomaga. Brakuje nam tych zawodników. Mamy szeroką kadrę, aby łatać te braki. Każdy daje z siebie wszystko i ma szansę pokazać się na boisku – twierdzi 32-latek.

W 5 kolejce, Real Astromal wybierze się do Zielonej Góry na starcie z akademikami, którzy legitymują się takim samym bilansem jak nasza drużyna. – Jedziemy tam oczywiście po trzy punkty. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to łatwe spotkanie. Nie lekceważymy żadnego rywala. Jeżeli zagramy zespołowy handball, to triumf jest w naszym zasięgu – zakończył.