Mariusz Rogoziński: Zrobiłem to, czego wymaga ode mnie zespół i trener



Po niezwykle zaciętym boju, Real Astromal pokonał u siebie Olimpię Medex Piekary Śląskie, dzięki czemu nadal jest w grze o pierwsze miejsce. Na słowa uznania zasłużyli wszyscy zawodnicy, a przede wszystkim Mariusz Rogoziński.

Obrotowy wziął odpowiedzialność na swoje barki po tym, jak boisko względu na kontuzję musiał opuścić Krzysztof Misiaczyk. – Miejmy nadzieje, że wróci jak najszybciej na parkiet, bo będzie nam bardzo potrzebny w końcówce sezonu. Ja zrobiłem to, czego wymaga ode mnie zespół i trener – powiedział M. Rogoziński.

Już w pierwszej rundzie, leszczynianie byli bardzo bliscy ogrania przeciwnika. Tym razem nie popełnili błędu i utrzymali nerwy na wodzy do ostatniej syreny. – Do spotkania podchodziliśmy na spokojnie, lecz z respektem do przeciwnika. Nikt w drużynie jednak nie ukrywał, że chcemy wziąć rewanż za poprzedni mecz i pokazać, że to, co wydarzyło się w Piekarach było wypadkiem przy pracy – stwierdził były szczypiornista klubu z Zielonej Góry.

Początek sobotniego starcia nie był udany dla Realu Astromal. Goście prezentowali szybki i skuteczny handball. Na szczęście po zmianie stron role się odwróciły, a twierdza Trzynastka została obroniona. – Z mojej perspektywy był to mecz walki i co najważniejsze, każdy kto wchodził na boisko był wartością dodaną. Fryderyk Musiał przeszedł samego siebie. To on nas napędzał do gry. Odbijał piłki, które w ostatecznym rozrachunku były bardzo ważne – uważa 26-latek.

Przed nami decydujące mecze na zapleczu Superligi. W najbliższą sobotę, podopieczni Macieja Wieruckiego zmierzą się na wyjeździe z Olimpią Grodków. Później czekają ich teoretycznie łatwiejsze spotkania. – To będzie najtrudniejsza faza rozgrywek. Będziemy mierzyć się z ekipami walczącymi o byt w I lidze. Nie mają nic do stracenia i tego się właśnie obawiamy. Do Grodkowa jedziemy po trzy punkty, podbudowani ostatnim zwycięstwem – zakończył M. Rogoziński.