Maciej Wierucki: W każdym meczu będziemy walczyć jak o życie



Real Astromal Leszno wreszcie wygrał spotkanie i w dobrych nastrojach udał się na zimową przerwę. Patrząc jednak na przebieg całej pierwszej rundy rozgrywek, nie można jej zaliczyć do udanych, z czego zdają sobie sprawę w klubie.

Zwycięstwo nad Olimpem Grodków było leszczynianom potrzebne niczym tlen do przetrwania. Jak ocenia postawę swoich podopiecznych w sobotnim starciu trener Maciej Wierucki? – Popełniliśmy kilka błędów, ale było ich znacznie mniej, niż w poprzednich meczach. Założyliśmy sobie, że musimy na nim skupić wszystkie siły. Na pewno lekko nam ulżyło. Chcieliśmy złapać kontakt z zespołami, które są przed nami w tabeli i to się udało – powiedział.

Z jednej strony szkoda, że do gry szczypiorniści wrócą dopiero w lutym, z drugiej dwa miesiące pozwolą im na doleczenie mniejszych i większych urazów. – Mogliśmy pójść za ciosem, ale myślę, że ta przerwa nam się przyda. Mamy mnóstwo kontuzji. Od początku sezonu, do tego ostatniego meczu borykaliśmy się z problemami zdrowotnymi. Będzie dużo czasu, aby przygotować się do drugiej rundy – uważa M. Wierucki.

Do składu po kontuzji wrócił jeden z liderów defensywy Krzysztof Misiaczyk. Już sam udział kołowego podziałał na pozostałych motywująco, czego efektem była wygrana 29:24. – Kto go zna, ten wie jaki ma charakter i jak jego postawa wpływa na drużynę. Dobrze go mieć u siebie. Jego praca w obronie i kierowanie nią jest obecnie nie do zastąpienia – przyznał szkoleniowiec.

Po 11 kolejkach, Real Astromal z dorobkiem zaledwie 6 punktów zajmuje przedostatnie miejsce w ligowej układance. Przed leszczyńską ekipą sporo pracy w kontekście walki o utrzymanie. – Była i nadal jest to dla nas sytuacja stresowa. Nie da się ukryć, że usztywnia to działania zespołu na boisku. Po spotkaniach, które nam nie wyszły było widać, że w decydujących momentach brakowało chłodnej głowy. Jak się przegrywa, duch walki gdzieś zanika, z kolei jak się wygrywa, to można przenosić góry. Długo czekaliśmy na przełamanie. W końcu musiało ono nastąpić. Wiem jakich mam zawodników i jak pracują na treningach, żeby wyprostować nasze położenie – wyjaśnia.

Jak zatem według Macieja Wieruckiego może wyglądać druga część sezonu? – Pierwsza runda nie ułożyła się po naszej myśli i wszyscy mają świadomość co się stało. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by sportowo się utrzymać. W każdym meczu będziemy walczyć jak o życie – deklaruje dodając przy tym, że klub nie planuje dokonywać żadnych wzmocnień zimą. – Przy naszym budżecie nie możemy sobie pozwolić na sprowadzanie zawodników. Może okazać się, że będziemy zmuszeni zrezygnować z usług niektórych graczy – zakończył.