Maciej Wierucki: Kilka punktów nam uciekło

SONY DSC


Siódmy sezon na pierwszoligowych parkietach mają za sobą leszczyńscy szczypiorniści. Real Astromal z dorobkiem 52 punktów uplasował się na szóstej pozycji. Postawę zespołu komentuje trener, a zarazem prezes klubu, Maciej Wierucki.

Mimo chwiejnej formy, szkoleniowiec jest zadowolony z finalnej lokaty, jaką wywalczyli jego podopieczni. – Generalnie sezon trzeba uznać za udany, chociażby dlatego, że obyło się bez poważnej kontuzji. Co do wyników, zakładaliśmy nieco więcej. Były mecze bardzo dobre, ale zdarzały się nam też wpadki, których być nie powinno. Kilka punktów nam uciekło również w spotkaniach, które remisowaliśmy. Zbyt łatwo dawaliśmy odebrać sobie pełną pulę. To z pewnością musi się zmienić – podsumowuje.

Real Astromal pokazał dwa kompletnie różne oblicza. Potrafił wygrać z wyżej notowanym rywalem, by w następnej kolejce ulec outsiderowi. – Najlepszy występ zespołu z mojej perspektywy to domowy mecz z Nielbą. Zagraliśmy dojrzale. Nie wchodziliśmy w bitwę, tylko skupiliśmy się na kontrolowaniu przebiegu spotkania. Najgorzej wypadliśmy w Grudziądzu, gdzie przegraliśmy mając sześć bramek przewagi po pierwszej połowie – twierdzi M. Wierucki.

Zdaniem trenera, duży wpływ na pozycję w lidze miało inne punktowanie, a także to, jak bardzo wyrównana była cała stawka. – Przykładowo, jeśli trzy razy z rzędu się wygrywało, to wędrowało się do góry. Z kolei, jeżeli się remisowało, to bardzo szybko spadało się w dół. Od strony kibica wyglądało to interesująco. Dla drużyny to sytuacja, w której strata kilku punktów powodowała zmianę układu tabeli – wyjaśnia.

To była wyczerpująca kampania, pierwsza tak długa w historii I ligi. Ostatnia kolejka ligowa miała miejsce w czerwcu. – Tak długie rozgrywki niekoniecznie dobrze wpływają na dyspozycję zawodników. Od września do grudnia gramy, po czym mamy trzy tygodnie przerwy, potem znowu kilka meczów gramy i znowu dwa tygodnie przerwy. Nie można się nastroić i wypada się z rytmu meczowego. Mam nadzieję, że związek zaoszczędzi tylu przerw w przyszłym sezonie – uważa M. Wierucki i dodaje, że temat powiększenia ligi krąży po korytarzach związkowych. – Nie wiem, czy do tego dojdzie. Z drugiej strony tak długie granie nie jest korzystne dla zawodników, a także kibiców, bo przecież wiemy, że wiosną pojawiają się inne dyscypliny nie związane z halą m.in. żużel, czy piłka nożna.

W długofalowym projekcie, Real Astromal ma zamiar zawitać do bram najwyższej klasy rozgrywkowej w 2020 roku. Założenia to jednak jedno, a realia drugie. – Jak w każdym roku gramy o to, żeby wygrać każde kolejne spotkanie. Co do celów, zweryfikujemy je na początku sierpnia. Wtedy będziemy wiedzieć jakim budżetem dysponujemy. Na pewno interesuje nas pozycja w czubie tabeli. W tym momencie żeby awansować trzeba zająć pierwsze miejsce albo zdobyć 2 miliony złotych, aby ubiegać się o Superligę, do tego utworzyć spółkę akcyjną i jeśli spełni się szereg procedur, można wystartować. Z tego co mi wiadomo taki budżet gwarantuje co najwyżej walkę o utrzymanie. Oczywiście, mamy ambicje i jeśli się to uda, będziemy mocno drapać się po głowie co dalej – zakończył M. Wierucki.

strony internetowe leszno