Łukasz Grudniewski: Mamy w sobie cierpliwość i chęć do pracy



Koszykarskie emocje w I lidze zbliżają się wielkimi krokami. Po udanym sezonie 2017/2018, Jamalex Polonia 1912 Leszno jest stawiana w roli jednego z głównych faworytów do awansu. O założeniach, planach, transferach i nie tylko opowiadał w poniedziałkowy wieczór na antenie radia Poznań, trener Łukasz Grudniewski.

W zeszłorocznych rozgrywkach, drużyna zajęła trzecie miejsce i sięgnęła po brązowy medal na zapleczu PLK. Mało brakowało, a leszczynianie znaleźliby się w finale. – Jak na drugi rok występów na parkietach I ligi uważam to za olbrzymi sukces. Chcemy z każdym sezonem coraz bardziej się rozwijać. Poczyniliśmy kilka wzmocnień. Zależy nam na tym, aby poczynić krok w przód nie tylko organizacyjnie, ale też sportowo. Mamy w sobie dużą cierpliwość i chęć do pracy. Trudno znaleźć na mapie Polski klub, który nie tylko stawia na młodzież, lecz także odbudowuje doświadczonych zawodników. To nie lada sztuka dawać szansę jednym i drugim – stwierdził w Radiu Poznań Ł. Grudniewski.

Hitem transferowym było ściągnięcie do Leszna z Ostrowa Wlkp. boiskowego generała, medalistę mistrzostw Polski, Tomasza Ochońko. – To doświadczony zawodnik i nie ukrywam, że razem z Kamilem Chanasem ma pociągnąć nasz zespół i w kluczowych momentach wziąć odpowiedzialność na swoje barki. Takie właśnie jest ich zadanie – wyznał szkoleniowiec Jamalex Polonii 1912. – Sytuacja Tomasza była podobna do Kamila. Pełnił rolę zmiennika w poprzednim klubie. Wychodził na 3-4 minuty meczu, a teraz będzie musiał się przestawić. Jest to proces, który wdrażamy od kilku tygodni. Idzie to w dobrym kierunku – dodał.

Jedną z postaci, która ma ogromny potencjał jest Marc-Oscar Sanny. Brat Stanferda dołączył do naszej ekipy latem z Kłodzka. – Znam go od wielu lat. Sprowadzałem go do Wrocławia, kiedy byłem jeszcze trenerem Śląska. Grał w klubie, który spadł do II ligi, a teraz będzie występował w zespole walczącym o najwyższe cele. Wierzę, że sobie z tym poradzi, bo ma wokół siebie wielu rutynowanych graczy. Poza tym posiada cechy, które pozwalają do przeskoczenia na wyższy poziom – skomentował Ł. Grudniewski.

Innym zawodnikiem, na którego postawił leszczyński klub jest Adrian Mroczek-Truskowski. 33-latek ma za sobą przeszłość ekstraklasową. W ostatnich latach nie mógł jednak znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca. – To kolejna postać do odbudowania. Miał bardzo słaby poprzedni sezon w Śląsku. Myślę, że teraz będzie lepiej. Powoli łapie bowiem radość z grania i pewność siebie – oznajmił trener.

Kolejną nową twarzą w szeregach biało-czerwonych jest Mateusz Stawiak. Leszno ma być dla 22-latka tzw. trampoliną w jego sportowej karierze. – Nie miał udanego zeszłego sezonu w Śląsku. Jego kariera poszła w dół i również trzeba go odbudować. Ja takie projekty bardzo lubię. Wychodzi to nawet nieźle i idę tropem takiego boba budowniczego (śmiech) – mówi Ł. Grudniewski. – Na początku Mateusz nie spisywał się zbyt dobrze. Robi jednak postępy. Progres w jego grze jest widoczny. Liczę, że to będzie jego przełomowy sezon i taka trampolina do powrotu do PLK. Tak naprawdę wszystko zależy od niego. Wie jakie ma mankamenty i musi nad nimi pracować – dodaje.

Okazję do sprawdzenia się na poziomie I ligi po powrocie z King Wilków Morskich Szczecin będzie miał wychowanek klubu, 18-letni Adam Nawrocki. – Był z nami w II lidze. Niestety, nie mieliśmy wtedy grupy juniorskiej, a zarazem możliwości pozostawienia go u siebie. Przeszedł do Szczecina, a teraz po dwóch latach powraca do zespołu. Widać, że wzmocnił się fizycznie. Osobiście wiążę z nim nadzieje, choć będzie to dla niego spory przeskok, bo po raz pierwszy zagra w seniorskim baskecie. Co ważne, chce pracować i słucha. Ma się też od kogo uczyć i myślę, że to wykorzysta – tłumaczy szkoleniowiec.

Podczas audycji nie zabrakło pytań od słuchaczy. Jeden z nich miał wątpliwości, co do środkowych, na jakich postawiono w klubie. – Prawda jest taka, że w okresie letnim na rynku transferowym nie było takich podkoszowych, którzy pasowaliby charakterologicznie do naszego zespołu. Postawiliśmy na Mateusza Stawiaka i Szymona Milczyńskiego. To oni mają stanowić o sile gry właśnie pod koszem. Ja jestem o nich spokojny. W okresie przygotowawczym pokazali, że mogą walczyć z każdym, nawet z Ekstraklasą – odpowiedział Ł. Grudniewski.

Start rozgrywek już za niecałe dwa tygodnie. Jak będzie wyglądała rywalizacja i kogo zdaniem trenera Grudniewskiego należy zaliczyć do grona faworytów? – Według mnie liga będzie wyrównana i mocniejsza, niż było to w zeszłym sezonie. Pojawiło się w niej wielu koszykarzy z Ekstraklasy i to z pewnością plus – przyznał. – Śląsk Wrocław jawnie przyznał, że chce awansować. Świetny skład zmontowała Astoria Bydgoszcz. Liczyć się będą także Czarni Słupsk, Sokół Łańcut i GKS Tychy. Myślę, że są to zespoły, które będą stanowiły o sile tej ligi. Na pewno dojdzie do tego grona ktoś, kto sprawi niespodziankę. Jeżeli chodzi o same play-offy, to moim zdaniem, jest aż czternastu chętnych do znalezienia się w nich – zakończył.