Łukasz Bugzel: Zamierzamy odrobić tę porażkę



Każda seria kiedyś się kończy. Tak po niedzielnej porażce z Unią Swarzędz może powiedzieć Łukasz Bugzel i jego koledzy klubowi ze Stainer Polonii.

Leszczynianie, pomimo iż prowadzili od 6 minuty, to ostatecznie przegrali 1:3. Była to pierwsza porażka naszego zespołu na swoim obiekcie. – Według mnie podeszliśmy do meczu bardzo dobrze, co pokazała pierwsza połowa. Kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, po pierwszej bramce chcieliśmy zdobyć drugą – uważa Ł. Bugzel. – W przerwie poczuliśmy się może zbyt pewnie. Myśleliśmy, że spotkanie jest już wygrane. Decydującą była druga część, która po raz kolejny jest w naszym wykonaniu słaba. Musimy nad tym pracować, aby grać na na takim samym wysokim poziomie przez pełne 90 minut – dodaje.

Przez całą potyczkę, podopieczni Jędrzeja Kędziory stworzyli sobie zaskakująco mało sytuacji. – To nie było porywające widowisko, jednak z początku wszystko szło po naszej myśli. Strzeliliśmy jako pierwsi gola i szukaliśmy następnego po kontrze. Niestety, nasza siła ofensywna nie okazała się na tyle dobra, aby podwyższyć wynik. Daliśmy zepchnąć się do obrony, co poskutkowało stratą dwóch bramek. Później odkryliśmy się, a rywal to wykorzystał, trafiając po raz trzeci i było po meczu – stwierdził kapitan biało-czerwonych.

Środkowy defensor wrócił do drużyny po dwóch meczach pauzy spowodowanej kontuzją. – Jeżeli chodzi o mnie to jak jestem na placu daję z siebie sto procent. Rozmawiałem z trenerem, ostatnie dni trenowałem z drużyną i byłem gotowy do gry. Wcześniej przez dwa tygodnie przechodziłem rehabilitację, a potem ciężko pracowałem biegowo, by nie stracić całego przygotowania – wyjaśnił.

W nadchodzącą sobotę Stainer Polonia będzie rywalizować na wyjeździe z Tarnovią Tarnowo Podgórne. Celem są oczywiście trzy punkty. – Zamierzamy odrobić tę porażkę. Sezon pokazuje, że każdy mecz jest trudny i z każdym przeciwnikiem trzeba dać z siebie maksa. W tej lidze, co pokazuje tabela, wszystko jest możliwe. My liczymy na udane zakończenie rundy jesiennej – przyznał Ł. Bugzel.