Każda seria kiedyś się kończy



Pierwszą porażkę w tym sezonie mają na swoim koncie gracze GI Malepszy Futsal Leszno. W niedzielę w hali Trapez lepszy okazał się Helios Białystok, który zwyciężył 2:1.

Pierwszą połowę można opisać dosłownie jednym zdaniem: Leszno grało, Białystok strzelał. Przyjezdni bramkę otwarcia strzelili już w swojej pierwszej akcji, a potem skupili się na murowaniu własnej bramki i grze z kontry. Co istotne byli skuteczni zarówno w defensywie, jak i ofensywie. W 11 minucie na koncie gości pojawił się kolejny gol i miejscowi byli pod ścianą.

Po zmianie stron nie zmieniło się dosłownie nic oprócz tego, że podopieczni Tomasza Trznadla stwarzali jeszcze więcej sytuacji podbramkowych. Te najdogodniejsze marnowali między innymi: Marcin Marcinkowski, który na placu gry pojawił się w drugiej części oraz Piotr Pietruszko. Takich setek było jednak co niemiara. Na osiem minut przed końcem leszczyński szkoleniowiec zdjął bramkarza, a chwilę później piłkę w bramce rywali umieścił Hubert Olszak. Napór gospodarzy trwał do ostatnich chwil. Na sekundę przed końcem, piłkę meczową zmarnował jeszcze Adrian Niedzwiedzki i pierwsza porażka leszczynian stała się faktem.

Co ciekawe przegrał również Constract Lubawa i biało-czerwoni utrzymali pozycję lidera rozgrywek. O awansie do Futsal Ekstraklasy może zdecydować najbliższy mecz ligowy. GI Malepszy Futsal Leszno 2 marca wybiera się właśnie do Lubawy. Wcześniej, bo 19 lutego leszczynian czeka starcie w ramach Pucharu Polski, a przeciwnikiem naszej ekipy będzie Rekord Bielsko-Biała.