Kamil Chanas: Moja dyspozycja nie jest jeszcze optymalna



Jamalex Polonia 1912 potwierdziła, że porażka z SKK Siedlce była tylko wypadkiem przy pracy. W 8 kolejce, leszczynianie zrehabilitowali się i wygrali na własnym terenie z Eneą Astoria Bydgoszcz. O kilka słów po spotkaniu poprosiliśmy lidera naszego zespołu, Kamila Chanasa.

Podopieczni Łukasza Grudniewskiego podtrzymują dobrą passę w Trapezie, gdzie jak dotąd są niepokonani. Po triumfie nad bydgoszczanami 72:58, z bilansem 6-2 nadal utrzymują wysokie trzecie miejsce. – Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa. Kluczem do sukcesu była agresywna obrona, czego zabrakło nam w niedzielę – tłumaczy K. Chanas, który przy okazji zdradza plany biało-czerwonych na dalszą część sezonu. – Chcemy wygrywać każdy kolejny mecz, zwłaszcza u siebie. Liga jest nieobliczalna, co pokazują dotychczasowe wyniki. Wiadomo, że po kontuzji Tomasza Ochońko nasza gra rozłożyła się na większą liczbę zawodników. Musimy radzić sobie bez niego, ale wierzymy, że wróci i nam pomoże – dodaje.

33-latek, nie po raz pierwszy już, był najskuteczniejszą postacią naszej ekipy. W sumie zdobył 19 punktów, a do tego zanotował 5 asyst i 3 zbiórki. – Najważniejsza jest dla mnie drużyna i jej osiągnięcia – odpowiada skromnie, jak zwykle. – Jeżeli chodzi o moją osobę, to dyspozycja nie jest jeszcze optymalna. Chciałbym, aby szczyt formy przyszedł wraz z rozpoczęciem fazy play-off – zaznacza.

W środę, ponownie szóstym zawodnikiem gospodarzy była publiczność, co zresztą jest odczuwalne na parkiecie i co potwierdza sam Chanas. – Doping jest dla nas bardzo ważny. Kibice robią świetną robotę, wspierając nas przez pełne 40 minut. Oprócz tego mogliby jeszcze trochę bardziej poprzeszkadzać przeciwnikowi (śmiech). Niemniej jednak, to dzięki nim wyciągnęliśmy wiele meczów – uważa rzucający.

Czasu na odpoczynek znowu nie będzie zbyt dużo. W najbliższą sobotę leszczynianie wybierze się do Łowicza na pojedynek z ostatnim w tabeli Księżak Syntex. – To będzie podobna przeprawa, jak ta w Siedlcach. Musimy być od początku do końca maksymalnie skoncentrowani. Wierzę, że wrócimy do Leszna z tarczą, ale jak pokazują te rozgrywki, wszyscy są groźni, a grając we własnej hali są podwójnie zmotywowani – zakończył K. Chanas.

Agencja reklamowa Leszno