Jędrzej Kędziora: W końcówce musieliśmy zaryzykować

SONY DSC


Stainer Polonia Leszno po sobotnim remisie z Białym Orłem Koźmin Wielkopolski straciła pozycję lidera IV ligi. Rywal zaprezentował jednak bardzo wysoki poziom, a obie ekipy zgarnęły ciężko wywalczony i jakże cenny ligowy punkt.

Nie zdobyliśmy jednego, ale straciliśmy dwa punkty – mówił tuż po zakończeniu pojedynku z Białym Orłem Jędrzej Kędziora. Szkoleniowiec miejscowych, przed meczem przestrzegał swój zespół przed lekceważeniem rywala. Biały Orzeł plasuje się dopiero na trzynastej pozycji, ale obecna lokata zupełnie nie odzwierciedla potencjału tego zespołu. – Widziałem kilka spotkań drużyny z Koźmina i dziwne, że mają tylko tyle punktów. Oni naprawdę nieźle grają. Są tam doświadczeni zawodnicy, którzy występowali niegdyś w drugiej lidze – podkreślał. – Szkoda, że nie wykorzystaliśmy atutów, które dał nam przeciwnik. Nie spodziewałem się, że wyjdą tak wysoko, a uważam, że był to dla nas atut. Niedokładność i niefrasobliwość była dzisiaj tak duża, że nie potrafiliśmy tego wykorzystać – dodał, oceniając sobotnie starcie.

Przy stanie 1:2 szkoleniowiec postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Odważna, ofensywna postawa przyniosła rezultat. Do wyrównania w 82 minucie doprowadził Marcin Pitrowski, a zakusy były jeszcze większe. W samej końcówce doskonałą sytuację miał Łukasz Bugzel, lecz nie udało się wyrwać wymarzonych trzech punktów. – Gdybyśmy mieli więcej szczęścia – choć i tak w tym meczu go mało nie było i gdyby Łukasz Bugzel strzelił, to byśmy musieli po kolanach iść do Częstochowy – żartował trener. – W końcówce musieliśmy zaryzykować. Mogliśmy przegrać 1:3, ale liczyliśmy nawet na zwycięstwo i to się opłaciło.

Poloniści zagrali w dość eksperymentalnym ustawieniu, z Mateuszem Witkowskim z przodu. – Nie mieliśmy dzisiaj dwóch podstawowych zawodników, czyli Gryzieckiego i Glapiaka.  Każdy wie, co znaczy dla zespołu jeden, czy drugi. Szansę dostał kolejny napastnik i nadal będziemy próbować rozwijać tych chłopaków – poinformował trener.