Jędrzej Kędziora: Do wszystkiego chcemy dojść krok po kroku



Niespełna dwa tygodnie temu końca dobiegły rozgrywki piłkarskiej IV ligi. Sezon 2018/2019 w rozmowie z naszym portalem podsumował trener Stainer Polonii Leszno, Jędrzej Kędziora.

Leszczynianie z dorobkiem 52 punktów uplasowali się na jedenastej pozycji. – Cel minimum, czyli to spokojne utrzymanie, biorąc pod uwagę potencjał rywali, został osiągnięty. Uważam to za dobry wynik, aczkolwiek z ręką na sercu mogę powiedzieć, że mogliśmy wygrać więcej meczów. To piąte miejsce było jak najbardziej w zasięgu i pewien niedosyt pozostał – skomentował.

Pod wieloma aspektami tegoroczna kampania była zróżnicowana. Biało-czerwoni potrafili pokonać Lubuszanina Trzciankę, czy dwukrotnie zremisować z Unią Swarzędz, ale też przegrywać w kiepskim stylu m.in. z Orkanem Śmiłowo, czy LKS Gołuchów. Jak odniósł się do wahań formy szkoleniowiec? – To sprawa czysto mentalna, bo umiejętnościami nie odstawaliśmy od żadnego zespołu. Przed spotkaniami z teoretycznie słabszymi, starałem się przekazać zawodnikom, aby nie lekceważyli rywala i mieli w sobie pokorę. To było dla mnie istotniejsze, aniżeli taktyka, która oczywiście zawsze jest ustalana – tłumaczy J. Kędziora podkreślając przy tym, że ligę zwycięża się, punktując na ekipach z dolnych rejonów. – Chcąc czegoś więcej, musisz wygrywać z niżej notowanymi przeciwnikami. Tu właśnie wychodzi ta klasa. Na potyczki z czołówką, nie trzeba nikogo specjalnie motywować, bo to przychodzi samo. Tego nam zabrakło – uważa.

Sezon 2018/2019 był pierwszym po reorganizacji. Północ Wielkopolski połączyła się z południem, przez co o mistrzostwo rywalizowało aż 20 drużyn. Co o zmianie sądzi Kędziora? – Wydaje mi się, że to była dobra zmiana. Jakość i prestiż rozgrywek podniosły się. Przystąpiły do nich drużyny lepsze pod względem sportowym i organizacyjnym. To na pewno duży plus – twierdzi, odnosząc się do niezwykle długiego ponad 10-miesięcznego grania. – Fizycznie wytrzymaliśmy. Trochę szkoda, że nie mieliśmy szerszej kadry. Skorzystali na tym juniorzy, ale fakt faktem, nie było takiego ciśnienia. Na kilka kolejek przed finiszem zapewniliśmy sobie środek tabeli. Choć pojawił się luz, to wiedzieliśmy o co  walczymy. Starałem się podtrzymać wiarę i ducha zespołu, by zwyciężać, bo moim wykładnikiem jest zwycięstwo – wyznał.

W dorosłym składzie Stainer Polonii pojawiło się wielu utalentowanych graczy z grup juniorskich. To jedna ze strategii klubu. Czy istnieje możliwość zatrzymania ich na dłużej w Lesznie? – Chłopcy są wychwytywani przez skautów, i siłą rzeczy zainteresowanie nimi wzrasta. Na tym to polega, żeby ich wypromować. Według mnie kluczem do zatrzymania młodzieży jest awans do III ligi. W naszym regionie jest gro perełek i warto się zastanowić nad pójściem dalej. Uważam, że każdemu kto ma potencjał, należy się szansa. Im szybciej zazna się smaku piłki seniorskiej, tym szybciej się rozwiniesz. To nasza droga i będziemy chcieli nią kroczyć – wyjaśnia trener.

A co takiego musi się stać, aby do Leszna znów zawitała III liga? – W grę wchodzi wiele czynników. Przede wszystkim musi być trener z pomysłem i zawodnicy z potencjałem. III i IV ligę dzieli przepaść. Jesteśmy dość młodym zespołem ze średnią ponad 20 lat, stąd potrzebne są wzmocnienia, bo trochę świeżej krwi zawsze się przydaje. To rzecz naturalna – przyznaje dodając przy okazji, że klub nie przekracza pewnej granicy. – Do wszystkiego chcemy dojść krok po kroku. Jeśli nas na coś nie stać, musimy sobie radzić tym, co mamy. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której klub będzie niestabilny finansowo. III liga to duży przeskok, więc nie robimy niczego na siłę. Czekamy aż przyjdzie nasz moment – mówi stanowczo.

Obecnie zawodnicy przebywają na krótkich 2,5 tygodniowych urlopach i odpoczywają od piłki. Działacze mają jednak pełne ręce roboty i robią wszystko, by w klubie pojawiły się nowe twarze. Chętnych do zasilenia szeregów Stainer Polonii nie brakuje. – Rewolucji kadrowej nie przewiduję. Nie po to przygotowywaliśmy juniorów, żeby teraz nie mieli styczności z murawą. Mogę zdradzić, że rozmawiamy z kilkoma piłkarzami z wyższych lig z naszego okręgu. Jest ich pięciu. Osobiście chciałbym, aby do drużyny dołączyło co najmniej trzech. Mam nadzieję, że uda się znaleźć porozumienie i dołączą do nas wkrótce. Konkretów póki co nie ma, ale temat jest dynamiczny – wyjawił były bramkarz Zagłębia Lubin.

Pod wieloma względami sezon 2019/2020 ma być inny. – Nie chcę składać jakichkolwiek deklaracji. Dobrze byłoby dla klubu, abyśmy zaszli jak najwyżej. Nie potrafię przegrywać, dlatego nie ma dla mnie meczu, którego nie da się wygrać. Z takim założeniem podchodzę do nowego sezonu. Na konkrety przyjdzie jeszcze czas. Musimy wspólnie usiąść i ustalić plan działania – zakończył J. Kędziora i dodał, że zespół wróci do treningów 10 lipca.