Jędrzej Jankowiak: Do ostatniej sekundy byliśmy w grze



Minimalnej porażki w ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej doznały koszykarki Tęczy Leszno. Nasz zespół dopiero w dogrywce musiał uznać wyższość Chrobrego Basket Głuchołazy przegrywając ostatecznie 64:66.

W regulaminowym czasie gry żadna z drużyn nie przechyliła szali zwycięstwa na swoją korzyść. Po 40 minutach na tablicy wyników widniał remis po 55. Dopiero w dogrywce grające bez wykluczonych za przekroczenie limitu przewinień Elizy Łakomej i Justyny Hołtyn leszczynianki uległy rywalkom z Głuchołazów przegrywając całe spotkanie różnicą dwóch punktów. – Chcieliśmy ten mecz wygrać, choćby dla samej przewagi psychologicznej przed play-offami, w których zagramy z Głuchołazami – mówił tuż po spotkaniu trener Tęczy Jędrzej Jankowiak– Patrząc na to, że byliśmy dzisiaj osłabieni postawiliśmy poprzeczkę bardzo wysoko. Nawet w momencie gdy straciliśmy dwie z trzech wysokich zawodniczek do ostatniej sekundy byliśmy w grze, której losy odmienić mógł jeden rzut lub jedno podanie – wyjaśniał szkoleniowiec zespołu z Leszna.

W doliczonym czasie gry najjaśniejszym punktem miejscowych była Aleksandra Arczewska, która w tym sezonie przebojem wdarła się do podstawowego składu Tęczy. – Moje wymagania w stosunku do tej zawodniczki rosną, ponieważ nie był to dla niej debiut w pierwszej piątce. Kolejny raz musiała także zagrać w końcówce. Ma u mnie sporo wolnej ręki i cieszę się, że z powodzeniem podejmowała ryzyko w ostatnich minutach – tłumaczył Jankowiak.

Przed leszczyniankami bardzo szybka szansa na wyrównanie rachunków. Już w najbliższą niedzielę obie ekipy spotkają się w Głuchołazach przy okazji pierwszego spotkania fazy play-off. – Jest to zespół znajdujący się w naszym zasięgu, dlatego nie ma mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu. Zawsze jest tak, że drużyny z czwartego i piątego miejsca są najbardziej wyrównaną parą i myślę, że tak również będzie w naszym przypadku. Mamy z trenerem Tadeuszem Widziszowskim wzajemny szacunek do siebie i do własnych drużyn i wydaje mi się, że czekają nas ciekawe spotkania – dodał.

W nadchodzących meczach z Chrobrym Basketem Głuchołazy w szeregach Tęczy nadal brakować będzie Igi Walentowskiej. Pod znakiem zapytania stoją także występy Julii Tyszkiewicz– Trudno jest cokolwiek powiedzieć na temat Julii. Wszystko zależy od sytuacji kadrowej w Polkowicach. Informacja o występie tej zawodniczki może nadejść nawet dzień przed meczem, dlatego do ostatniej chwili będę żył w niepewności – wyjaśnił Jędrzej Jankowiak, który na gorąco podsumował również rundę zasadniczą w wykonaniu swojego zespołu. – Patrząc na budżet jaki mieliśmy oraz kłopoty personalne można powiedzieć, że była to bardzo dobra runda. Przez większość meczów w zestawieniu mieliśmy trzy szesnastoletnie zawodniczki z zerowym doświadczeniem na pierwszoligowych parkietach. Mimo wszystko zajmujemy piąte miejsce, czyli dwie pozycje wyżej niż w poprzednim sezonie. Warto także zaznaczyć, że połowa naszego składu to wychowanki Tęczy – zakończył szkoleniowiec.