Grali do końca, a karne były loterią

SONY DSC


Kapitalne widowisko mogli zobaczyć kibice, którzy wybrali się do hali Trzynastka na ostatni mecz szczypiornistów w tym roku. Real Astromal Leszno, rzutem na taśmę doprowadził do remisu 25:25 z Sokołem Porcelana Lubiana Kościerzyna. Rzuty karne lepiej egzekwował rywal i wygrał pełen dramaturgii mecz.

Spotkanie było określane mianem hitu kolejki. Nasz zespół, który zajmował piąte miejsce w tabeli podejmował wicelidera. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że o punkty będzie bardzo trudno.

Początek należał do gości. Byli bardzo skuteczni w swoich poczynaniach i objęli przodownictwo 3:0. Tej skuteczności brakowało w szeregach miejscowych. Dopiero w 7 minucie, impas przerwał Krzysztof Meissner. Po chwili, przewaga przeciwnika wynosiła już jedną bramkę. Wydawało się, że pierwsza połowa będzie wyrównana. Okazało się, że podopieczni Andrzeja Gryczki ponownie odskoczyli. Po nieco ponad kwadransie było 9:5 i trener Maciej Wierucki musiał wziąć czas, aby wstrząsnąć zespołem. Przerwa dała niewiele. Nasz team nie potrafił wykorzystać nawet sytuacji, w której grał na placu o jednego zawodnika więcej. Z kolei wśród przyjezdnych świetnie poczynali sobie gracze drugiej linii. Ich rzuty były precyzyjne i trudne do obrony dla bramkarzy. Przy stanie 10:14, pojedynek sam na sam z Sebastianem Sokołowskim przegrał Meissner. Ostatecznie, ta część zakończyła się rezultatem 15:11 na korzyść kościerzynian.

Otwarcie drugiej odsłony nie zapowiadało zmiany przebiegu wydarzeń na boisku. Po paru minutach, goście prowadzili 17:12. W 35 minucie coś drgnęło. Real Astromal podszedł wyżej w defensywie, czym sprawiał trudności w rozegraniu Sokołowi, a do tego finalizował akcje. W kolejnej fazie obejrzeliśmy kilka fauli, które skutkowały 2-minutowymi karami. Jedną z nich otrzymał Krzysztof Misiaczyk, ale dwie Bartosz Molis i Maciej Reichel. Udało się nieco podgonić rywala. W 42 minucie było 16:18 i realna szansa na zwycięstwo. Od tego momentu, gra naszej drużyny znowu się popsuła. Pojawiało się mnóstwo niewymuszonych błędów i niecelnych rzutów z nieprzygotowanych pozycji. W 51 minucie przy stanie 17:21 mało kto wierzył w odwrócenie losów pojedynku.

W końcówce lepiej zaprezentowali się gospodarze, pokazując wielki charakter i lwi pazur. W 54 minucie po celnym trafieniu z dystansu Marcina Giernasa zrobiło się 21:23. Nie mając nic do stracenia leszczynianie zaryzykowali, kryjąc każdy swego na całym placu. Był to jedyny sposób na osiągnięcie czegoś w tym meczu. W ostatnich sekundach, niebieską kartką za niesportowe przewinienie ukarany został Michał Derdzikowski, a rzut karny na gola zamienił Damian Krystkowiak. Wtedy rezultat brzmiał 24:25, ale przy piłce byli kościerzynianie. Ich atak nie przyniósł powodzenia, a szarżę rozpaczy przeprowadził Real Astromal. Wybawcą został Meissner. Skrzydłowy przelobował Sokołowskiego i doprowadził rzutem na taśmę do remisu 25:25. Rzuty karne nie były szczęśliwe dla naszego zespołu. Z siedmiu metrów pomylili się wszyscy oprócz Giernasa natomiast przeciwnik był poza Reichelem bezbłędny i wygrał 3:1.

Tym samym dwa punkty pojechały na Pomorze, a jeden został w Lesznie. Kolejne spotkanie piłkarzy ręcznych odbędzie się dopiero 13 stycznia z SMS ZPRP Gdańsk.

Bramki dla Realu Astromal zdobywali: Giernas 5, Meissner i Leder po 3, Przekwas, Misiaczyk, Bartłomiejczyk i Wierucki po 2 oraz Raczkowiak 1. Najwięcej goli dla Sokoła Reichel i Czaja po 7.

strony internetowe leszno